Kraj

Karol ujawnia brutalną prawdę o życiu w więzieniu. "Nie ma tam prawdziwej resocjalizacji"

2024-10-18

Autor: Tomasz

Karol, który spędził czas w gdańskim więzieniu, postanowił opisać swoje doświadczenia. W rozmowie z nami podkreśla, że w placówce nie ma miejsca na resocjalizację, a więźniowie są traktowani jak przestępcy i niegodni szacunku. "Funkcjonariusze czują się bezkarni, bo wiedzą, że nikt im nie uwierzy. Kto uwierzy skazanym?" - pyta zdumiony.

Zatrzymany za zaciągnięcie długów, Karol spędził 10 miesięcy za kratami. Już pierwszego dnia w Gdańsku, zderzył się z brutalnym stylem życia. Jego relacja przypomina filmowe sceny: "Gdy klawisz krzyczy: 'Mordami do ściany, ku***!', zrozumiałem, że to nie jest miejscem dla ludzi. To, co tam się dzieje, to szokująca dehumanizacja".

Wspomina, że był świadkiem nielegalnych czynów, a także prześladowań ze strony niektórych strażników, którzy nadużywali swojej władzy. Karol jednocześnie nie kryje swojej frustracji. "Próbowałem pisać skargi, ale wiele z nich nigdy nie docierało do odpowiednich instytucji, zostały zniszczone przez funkcjonariuszy".

Realie więziennego życia były dla niego okrutne. Wspomina, że jedzenie, które otrzymywali, było skandaliczne. "Przez cały pobyt w więzieniu jadłem mięso tylko dwa razy. Z reguły była to soja czy kasza. Kiedy opuszczałem więzienie, ważyłem 56 kilogramów, ponad 20 mniej niż przed aresztowaniem".

Karol zebrał nawiązaną w więzieniu traumę, z którą próbuje się zmierzyć. Po wyjściu z zakładu karnego udał się do ośrodka, gdzie szuka pomocy w odnalezieniu równowagi psychicznej. "Czuję ciągły strach przed powrotem do tamtego miejsca. To, co przeżyłem, zostawiło we mnie głębokie rany".

Rzecznik aresztu, mjr Marek Stuba, zapewnił, że kontrole przeprowadzane są zgodnie z prawem i bez skarg w sprawie nadużyć. Jednak Karol i wielu innych więźniów wiedzą, że prawdziwe życie za kratami różni się od tego, co usłyszymy z oficjalnych źródeł. Rzeczywistość jest dużo bardziej mroczna i przerażająca niż można się spodziewać.