Kevin Costner: Zmarnowane miliony i największe porażki jego kariery
2025-02-03
Autor: Tomasz
Kevin Costner to postać, której talent i ambicja przez wiele lat przyciągały uwagę widzów i krytyków. Jego kariera zaczęła się w 1981 roku, kiedy zadebiutował w filmie "Sizzle Beach, U.S.A.". Już krótko potem zdobył sławę rolą w westernie "Silverado" (1985), a następnie jego gwiazda rozbłysła w takich hitach jak "Nietykalni" (1987) oraz "Pole marzeń" (1989). W 1990 roku zadebiutował jako reżyser i zdobył dwa Oscary za film "Tańczący z wilkami". Wydawało się, że jego kariera jest nie do zatrzymania, ale wkrótce nadeszły pierwsze porażki.
"Robin Hood: Książę złodziei" – kontrowersyjny akcent Costnera
Film "Robin Hood: Książę złodziei" (1991) był ogromnym sukcesem finansowym, ale Costnerowi przyniósł Złotą Malinę dla najgorszego aktora. Dlaczego? Ponieważ w każdej scenie romansowego bohatera brzmiał inaczej – raz z amerykańskim akcentem, raz próbując naśladować brytyjski. Reżyser Kevin Reynolds sugerował, aby Costner mówił swoim naturalnym głosem, jednak aktor obstawał przy swoim. Efekt? Film stał się obiektem kpin, mimo dużych zysków.
"Bodyguard" i jego kontrowersyjna chemia
"Bodyguard" (1992) także osiągnął wielki sukces finansowy, zarabiając 410 milionów dolarów. Jednak krytycy nie byli tak łaskawi. Wiele recenzji skupiało się na braku chemii pomiędzy Costnerem a Whitney Houston oraz na jego nieudanej fryzurze, inspirowanej Steve'em McQueenem. Film zdobył aż siedem nominacji do Złotych Malin, mimo że stał się klasykiem lat 90.
"Wyatt Earp" – frekwencyjna klapa
Biografia legendarnego szeryfa Dzikiego Zachodu w filmie "Wyatt Earp" (1994) okazała się pierwszą większą porażką Costnera. Film miał kosztować 63 miliony dolarów, ale nie zwrócił się. Przepełniony rozbudowaną narracją i trwający ponad trzy godziny materiał odrzucił widzów. Często wskazywano na rywalizację z "Tombstone" (1993), co Costner przyznał w 2024 roku, mówiąc o żalu z powodu konkurencji.
"Wodny świat" – najdroższy film wszech czasów, który zawiódł
W 1995 roku wydano "Wodny świat", który przeszedł do historii jako najdroższy film, jakiego kiedykolwiek nakręcono z budżetem przekraczającym 175 milionów dolarów. Film nie spełnił oczekiwań, zarabiając jedynie 264 miliony dolarów na całym świecie. Krytycy uznali go za nieudany, a niektórzy porównali do serii "Mad Max". Costner wspominał, że na planie doszło do wielu konfliktów z reżyserem, co mogło przyczynić się do końcowego efektu. Mimo to, film zyskał pewne uznanie na rynku VHS.
"Wysłałnik przyszłości" – dlaczego Costner ostatecznie zszedł na dno?
Rok 1997 przyniósł kolejny cios - "Wysłałnik przyszłości". Z budżetem 80 milionów dolarów zarobił jedynie 30 milionów. Krytycy oceniali go niezwykle surowo, a Gene Siskel uśmieszył, że film dobrze sprawdziłby się pod tytułem "Tańcząc ze sobą". Costner stwierdził, że może pomysł był zbyt ambitny, ale wierzył w pozytywne przesłanie filmu. Niestety, tytuł ten przyniósł mu nawet pięć Złotych Malin.
Fenomen powrotu Costnera
Mimo tych licznych porażek, Costner nie zniknął z Hollywood. Po pewnym czasie skoncentrował się na mniejszych projektach, takich jak "Bezprawie" (2003), które spotkały się z ciepłym przyjęciem. W 2012 roku zagrał w miniserialu "Hatfields & McCoys", zdobywając Złotego Globa i Emmy. Jego nowa epoka zaczęła się, gdy od 2018 do 2023 roku wcielał się w John Duttona w serialu "Yellowstone", co przyniosło mu kolejne sukcesy oraz tytuł jednego z najlepiej opłacanych aktorów telewizyjnych. Choć przeszedł przez liczne wzloty i upadki, Costner udowodnił, że potrafi przetrwać w branży filmowej, wciąż przyciągając uwagę swoim talentem.