Kraj

Kinga Rusin atakuje myśliwych i Władysława Kosiniaka-Kamysza. "Szlag mnie trafi!"

2024-08-05

Autor: Andrzej

Kinga Rusin, choć nie pracuje obecnie dla żadnej dużej redakcji, aktywnie działa na polu dziennikarskim na swoim Instagramie. Tam zamieszcza kolorowe fotorelacje z podróży na krańce świata oraz z najważniejszych imprez sportowych. Mimo to, stale interesuje się sytuacją w Polsce i regularnie zabiera głos w kwestiach społecznych i politycznych.

Kinga Rusin ostro krytykuje myśliwych na Instagramie

Ostatnio była gospodyni "Dzień Dobry TVN" postanowiła zabrać stanowczy głos w sprawie planowanych zmian dotyczących regulacji prawnych polowań na zwierzęta w Polsce. W długim i emocjonalnym wpisie przytoczyła przerażające liczby.

"Szlag mnie trafi! Myśliwi wręcz kąpią się we krwi zwierząt! Liczby nie kłamią. To uzbrojona sekta! Oto najnowsze, oficjalne (czyli trzeba je pewnie pomnożyć co najmniej przez 2) statystyki polowań: w ciągu roku myśliwi zabili pół MILIONA (!) zwierząt! CODZIENNIE życie traciło średnio: 300 jeleni, 600 saren i 600 dzików! I nie mówimy tu o odstrzałach sanitarnych, ale o zabijaniu dla rozrywki" - napisała.

Plany myśliwych budzą grozę. Rusin nie może milczeć

Kinga Rusin zwraca uwagę, że myśliwi planują "zwiększyć (!) odstrzały, znieść moratoria na odstrzał łosi, wilków i bobrów i znów zabierać dzieci na polowania". Te plany budzą w niej głębokie zaniepokojenie. Dziennikarka zastanawia się głośno, kim są ludzie, którzy chcą pokazywać dzieciom agonię zwierząt.

Uderzenie w rząd i konkretne nazwiska

Rusin zaznaczyła, że jej walka z myśliwymi nie ogranicza się jedynie do postów na Instagramie.

"W 2018 aktywnie uczestniczyłam w Sejmie w pracach nad nowelizacją ustawy łowieckiej. Wtedy wygraliśmy i udało się ograniczyć prawa myśliwych. Teraz, mimo że mamy w Sejmie większe poparcie dla ochrony praw zwierząt, mogą one zapłacić życiem za jakieś partyjne kunktatorstwo. [...] Wygrałam 3 procesy z myśliwymi. Dostawałam groźby karalne za moją postawę i walkę. Znam na pamięć ich argumenty i przekazy piarowe, które mają nam zamydlić oczy" - napisała.

Nie obyło się też bez wywołania do tablicy polityków. Dziennikarka twierdzi, że za los zwierząt odpowiadają konkretne nazwiska.

"Pomóc myśliwym w zmianie prawa ma…PSL! Kosiniak-Kamysz podpisał z myśliwymi porozumienie, które ma 'zwiększyć bezpieczeństwo' w kraju. Biorąc pod uwagę częste śmiertelne wypadki w czasie polowań, to brzmi co najmniej kuriozalnie" - czytamy.

Rusin zakończyła wpis przestrogą, podkreślając, że "zabijanie to nie zabawa". Myśliwym zaleciła zmianę hobby na strzelanie na sportowych strzelnicach lub zbieranie znaczków.

Czy Kinga Rusin ma rację? Czy polowania powinny zostać ściślej regulowane? Podziel się swoją opinią!

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.