Rozrywka

Kinga Rusin zmaga się z chorobą wysokościową! Krytyczny moment w Andach!

2024-08-17

Autor: Michał

Kinga Rusin, znana dziennikarka i osobowość telewizyjna, mimo że podróżuje po najpiękniejszych zakątkach świata, z radością wraca do Polski. W lipcu tego roku miała okazję odpoczywać w malowniczych Mazurach, jednak jej wakacje zostały zakłócone przez potężne nawałnice, które przeszły przez ten region. Efekty burz były dla niej dramatyczne: "Przerażające... na drodze krajowej, gdzie strażacy musieli natychmiast uprzątnąć zniszczenia. Piękna aleja starych lip i dębów została zdziesiątkowana" — relacjonowała na Instagramie.

Kilka tygodni później, Kinga i Marek udali się do Peru, gdzie aktualnie przebywają. Niesamowite widoki, które towarzyszą ich wyprawie, przyciągnęły uwagę mediów społecznościowych. "Z Peru, z baaardzo wysoka (4910m n.p.m.) (...) Fakt, że czuję się wyjatkowo stojąc w tej czapce w najwyżej położonym miejscu, do jakiego dotarłam w życiu, na 'Przełęczy Wulkanów'" — pisała.

Jednakże, tak ogromna wysokość miała swoje konsekwencje zdrowotne. Kinga przyznała, że dopadła ją choroba wysokościowa, spowodowana niskim ciśnieniem powietrza i niedoborem tlenu. Problemy zdrowotne były dla niej bardzo dotkliwe. "Czułam, jakby obręcz zaciskała się na mojej głowie, ból stawał się nie do zniesienia, a w nogach i rękach pojawiło się mrowienie. Nawet żucie liści koki nie przynosiło ulgi" — relacjonowała.

W dalszej części swojego wpisu, Kinga zdradziła, jak przygotowywała się do walki z chorobą wysokościową: "Zaczęliśmy brać diuramid na dwa dni przed wyprawą, a także zakupiliśmy lokalne ziołowe leki i tlen w sprayu. Niestety, nic nie pomogło. Dopiero po zejściu na około 4000 m n.p.m. zaczęłam tracić przytomność. Zrozumiałam, co przeżywają himalaiści, kiedy zasypiają na dużych wysokościach."

Na szczęście udało im się dotrzeć do hotelu, gdzie lokalni przewodnicy udzielili jej pomocy. Dzięki zastosowaniu skutecznych metod, takich jak podnoszenie nóg, specjalne techniki oddechowe oraz herbata z intensywnej górskiej mięty, Kinga poczuła się lepiej. "Brzmi to dziwnie, ale najważniejsze, że działa!" — podsumowała.

Kinga Rusin nie tylko pokazała swoje zmagania, ale także przyczyniła się do zwiększenia świadomości na temat zagrożeń związanych z wysokimi górami. Jej relacja jest przestrogą dla każdego, kto planuje podobne wyprawy. Jak pokazuje doświadczenie Kingi, odpowiednie przygotowanie i świadomość ryzyka są kluczowe dla bezpieczeństwa na wysokości!