Kliknij, jeśli chcesz zarobić! 8 tys. zł to za mało? "Nikt nie chce iść do pracy"
2024-07-26
Autor: Anna
Z ostatniego raportu organizacji Grant Thornton wynika, że liczba ofert pracy w portalach rekrutacyjnych nieznacznie spadła w stosunku do ubiegłego roku. Jednak jest jedna branża, w której ofert dramatycznie przybyło - mowa tu o sektorze medycznym, gdzie pracodawcy opublikowali o 13 proc. więcej ogłoszeń niż rok temu.
Ale to nie wszystko. Sektor pracy fizycznej również notuje wzrost – aż 7-procentowy. W pierwszym półroczu 2024 roku opublikowano aż 62 tysiące takich ofert, co stanowi 16 proc. wszystkich propozycji.
Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny i członek zarządu Grupy Pracuj, w rozmowie z pomorska.pl zauważył, że choć gospodarka przechodzi różne zawirowania, to niektóre branże wzmacniają swoją pozycję, korzystając z zachodzących zmian. "Stale rośnie liczba klientów serwisu, co oznacza, że aktywni pozostają także pracodawcy" – dodaje.
Jak informuje "Gazeta Pomorska", problem z rekrutacją mają również firmy budowlane. Należy zauważyć, że oferowane wynagrodzenia stają się coraz bardziej atrakcyjne. Jedna z firm proponuje pensję od 8 tys. zł brutto oraz umowę na czas nieokreślony dla pracowników obsługujących urządzenia i współpracujących z zespołem bitumicznym. Wymagane jest prawo jazdy kat. B.
Karol Chleboś z firmy Usługi Ogólnobudowlane Anna Chleboś przyznaje, że mimo oferowania bardzo dobrych warunków finansowych, trudno znaleźć odpowiednich kandydatów. "Może ta praca źle się kojarzy i nikt nie chce iść do pracy przy kopaniu rowów, nawet jeśli te wykopy wykonują już maszyny?" – zastanawia się.
Podobnie trudną sytuację ma firma dekarska, która szuka pomocnika dekarza. "Sytuacja jest fatalna, jeżeli chodzi o specjalistów, ale też pracowników niewykwalifikowanych" – mówi Grzegorz Gralczyk, właściciel firmy Dek-Gral. "W ubiegłym roku mieliśmy dobrego pracownika z Ukrainy, ale wyjechał do Niemiec, bo tam zaoferowali mu lepsze warunki."
Pracodawcy z firmy brukarskiej również mają ciężko. Michał Wolicki z PHU Bruk. Mich przyznaje, że nawet za oferowane 6,5 tys. zł brutto nikt nie chce pracować. "Nie mogę dać tyle, ile płacimy brukarzowi z 10-letnim stażem. Konieczność podwyższania pensji spowoduje wzrost ceny usługi. Nie możemy tych cen podwyższać w nieskończoność, bo nikt nas nie wynajmie."
Z analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że 39 proc. firm z branży budowlanej planuje podwyżki do końca obecnego roku. Czy to wystarczy, by przyciągnąć odpowiednich kandydatów? Czas pokaże!