Kompromitacja Wojska: Afera z Zaginionymi Minami i Tajne Przeszukanie
2025-11-01
Autor: Katarzyna
Zaskakujący zwrot w sprawie zaginionych min
Kilka miesięcy temu porucznik Michał Krawczyk, były szef składu wojskowego w Hajnówce, ujawnił dziennikarzom Onetu skandal związany z zagubieniem ponad 200 min przeciwpancernych przez wojsko. Jego kontrowersyjny wywiad nie pozostał bez echa – po miesiącach, żandarmeria zapukała do jego drzwi, aby przeszkodzić w dalszym ujawnianiu tego skandalu.
Tajemnicza akcja żandarmerii
W najnowszym odcinku podcastu "Fronty Wojny", porucznik Krawczyk opisuje dramatyczne wydarzenia z ubiegłej soboty, kiedy to żandarmi przybyli do niego z postanowieniem prokuratora o przeszukaniu jego posesji. Oficjalnie poszukiwali tajnych dokumentów, które miały wyciec z 2. Regionalnej Bazy Logistycznej. Jednak ich obecność budziła wątpliwości – co naprawdę było powodem ich wizyty?
Odwet za szczerość?
Krawczyk nie ma wątpliwości, że za wizytą żandarmerii stoi odwet za jego wcześniejsze działania. "To kompromitacja służby, która nie mieli lepszego pomysłu niż przeszukiwanie osoby, która otwarcie mówi o tych sprawach," komentuje. Żandarmi zabrali z jego domu m.in. dwie drukarki oraz pamiątkową mapę, a efekty były dalekie od spektakularnych.
Inne kłopoty z wojskowymi dokumentami
Krawczyk ujawnia również kolejne zaskakujące zdarzenie – zagubienie transportu z bronią, który miał trafić do Krapkowic. W wyniku błędu, żołnierze przypadkowo odpięli wagon, który wydawał się pusty, ale zawierał te same materiały co wcześniej przetransportowane miny przeciwpancerne.
Wyciek danych z żandarmerii
Jednak najbardziej szokującą informacją była opowieść Krawczyka o wycieku danych operacyjnych samej żandarmerii. Po powrocie z misji w Afganistanie natrafił na pendrive'a z wrażliwymi informacjami. Mimo zgłoszenia sprawy, zdaje się, że problem wciąż trwa.
Zaskakujące wnioski
Cała sprawa stawia pytania o organizację i efektywność działań wojska i żandarmerii. Skandaliczne jest to, że jednostka prowadząca śledztwo w sprawie wycieków, sama może być odpowiedzialna za ich powstanie. Czy to nie absurdalne, że żandarmeria prowadzi śledztwo we własnej sprawie? To pytanie, które wymaga natychmiastowych odpowiedzi.