Koszmar w górach! 10-latek w crocsach na niebezpiecznym szlaku – ratownicy zszokowani!
2024-08-17
Autor: Andrzej
W ciągu ostatnich kilku miesięcy ratownicy TOPR byli zmuszeni interweniować w wielu niebezpiecznych sytuacjach z udziałem dzieci w Tatrach. Przykłady są przerażające: dwumiesięczne dziecko w chuście niesione w deszczu do Doliny Pięciu Stawów, 10-letni chłopiec w crocsach, ślizgający się na grani Orlej Perci, oraz dwuletni maluch pozostawiony w nagrzanym samochodzie. Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że góry to nie miejsce dla małych dzieci?
Ostatni weekend przyniósł kolejną niepokojącą sytuację, tym razem na Słowacji. Policja musiała interweniować w pobliżu popularnego szlaku, gdy zauważyła małe dziecko pozostawione w rozgrzanym aucie. Na szczęście chłopca udało się uratować, ale to zdarzenie tylko potwierdza rosnący trend lekkomyślności wśród niektórych turystów.
Do niebezpiecznych sytuacji z udziałem dzieci dochodzi w Tatrach niemal co tydzień. Przykładem jest siedmioletnia dziewczynka, która na końcu lipca spadła z około sześciu metrów podczas wspinaczki na Świnicę, zatrzymując się na półce skalnej. Ostatnio 14-letni chłopak wyruszył solo na Rysy, co również zakończyło się interwencją ratowników. Dodatkowo, w Małym Cichym zaginął dziewięcioletni malec, który oddalił się od rodziców i został odnaleziony dopiero po kilku godzinach poszukiwań.
Olga z Poznania relacjonuje, że na Orlej Perci spotkała rodziców z dwojgiem 10-latków, którzy byli kompletnie nieprzygotowani do wędrówki. - Chłopczyk miał crocsy, które ciągle mu się zsuwały. Był przerażony. Po dłuższej walce udało nam się przekonać ich do zejścia – opowiada.
Pan Krystian z Krakowa był świadkiem podobnej sytuacji. Przypomina sobie rodzinę, która w burzliwą pogodę decydowała się wziąć noworodka w chuście i udać do Doliny Pięciu Stawów, ignorując grzmoty i padający deszcz.
Ratownik dyżurny TOPR przyznaje, że liczba zgłoszeń dotyczących niebezpiecznych sytuacji z udziałem dzieci wzrosła. - Nigdy wcześniej nie ratowaliśmy tak często kilkulatków. Zabieranie ich na trudne trasy, jak Kozi Wierch czy Zawrat, to naprawdę zły pomysł. Tego rodzaju sytuacje zdarzają się coraz częściej – zaznacza.
Droga do bezpiecznych górskich wędrówek nie jest taka prosta, a wiele osób zdaje się tego nie rozumieć. - Szczególne wrażenie zrobiło na mnie zgłoszenie o 7-latce, która zsunęła się kilka metrów z Świnicy. To cud, że przeżyła. Nie wszystkie zdarzenia są jednak zgłaszane – dodaje ratownik.
W obliczu tych niepokojących faktów, warto przypomnieć, że góry wymagają odpowiedzialnego i przemyślanego podejścia. Ratownicy apelują do rodziców, aby chronili swoje dzieci i unikali zabierania ich na niebezpieczne szlaki. W końcu bezpieczeństwo rodziny powinno być na pierwszym miejscu!