„Krok w stronę katastrofy!” – Donald Trump krańcowo uprzedza Europę, a Bruksela stawia twarde warunki
2025-05-28
Autor: Jan
Przemiany w stosunkach transatlantyckich nabierają nowego wymiaru. Donald Trump, w swoim stylu, stawia na symboliczne zwycięstwo, które może zakończyć się epizodem mało znaczącego porozumienia z Unią Europejską.
Przewiduje się jedynie kosmetyczny minirozejm, który Trump wykorzysta do własnych celów politycznych. Jego strategia w obliczu groźby wprowadzenia ceł zmusiła UE do działania, jednak nie można liczyć na ambitne plany jak TTIP, które miałyby przynieść realne korzyści obu stronom.
Amerykańskie napięcia a europejskie rozczarowanie
Dyplomaci z Brukseli ostrzegają, że trwają równolegle dwa odrębne działania – negocjacje dotyczące różnych sektorów, takich jak metalurgia i motoryzacja, oraz bardziej techniczne rozmowy o cłach, które Trump gotów jest podnieść z obecnych 10 procent aż do 50. Takie ultimatum tylko podsyca frustrację w Europie.
Bruksela już dawno zaproponowała zniesienie swoich niskich ceł, jednak temat rzeczywistych ustępstw, szczególnie w rolnictwie czy standaryzacji norm, pozostaje daleko od jakiejkolwiek sensownej dyskusji.
Nowa era, stara strategia Trumpa
Nowy kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, wycofał się z obietnic o powstaniu TTIP 2.0, zdając sobie sprawę z realiów politycznych, które zmieniły się przez ostatnią dekadę. Po rozmowie telefonicznej z Trumpem stwierdził, że refleksja nad przeszłością jest kluczowa.
Francuski minister finansów Eric Lombard z próbami reaktywacji TTIP zderzył się z biurokratycznym oporem administrowania, co pokazuje, że obawy rolników dominują w dyskusjach o przyszłości.
Zaufanie w kryzysie
Trump, od momentu przejęcia władzy, staje się coraz bardziej antyunijny, oskarżając UE o wykorzystywanie USA. Bruksela, widząc brak odpowiedzi na swoje propozycje zniesienia ceł, jest coraz bardziej sfrustrowana.
Negocjacje nie są już przewidywalne, a zaufanie między stronami zostało poważnie nadwyrężone. UE wypracowuje nowe podejście, ale brak doświadczenia po stronie amerykańskiej staje się poważnym problemem.
Syndrom TTIP – powtórka z rozrywki?
TTIP, choć wtedy uznane za najważniejsze porozumienie handlowe, zakończyło się fiaskiem z powodu politycznych kontrowersji, dotyczących norm środowiskowych i zdrowotnych.
Obawy o ustawodawstwo związane z ochroną środowiska oraz możliwe ustępstwa na rzecz amerykańskich korporacji spowodowały, że zaufanie do podobnych porozumień spadło niemal do zera.
Co przyniesie przyszłość?
W obliczu tego, że TTIP nie udało się zrealizować w lepszych czasach, przyszłe umowy stają się jeszcze bardziej nieosiągalne w obecnych warunkach. Zarówno analitycy, jak i dyplomaci wyrażają pesymizm dotyczący przyszłych negocjacji.
Jak zauważa jedno z postulatów, "jeśli USA będą trzymać się dawnych schematów, Europa po raz kolejny podejdzie z ostrożnością do wszelkich porozumień, które mogą prowadzić do nowego podziału". Dyplomata z UE ostrzega: "Przejechali się po nas i zrobią to ponownie."