Kryzys w Grupie Azoty. Pracownicy stracą świadczenia, a może także pracę
2024-07-10
Autor: Katarzyna
Sztandarowa inwestycja Grupy Azoty, jaką była budowa fabryki polimerów, która miała zrewolucjonizować przyszłość firmy, stała się teraz kulą u nogi państwowego giganta. Problemy finansowe związane z tą inwestycją, jak również niekorzystna sytuacja na rynku nawozów, powodują, że firma znalazła się w poważnych tarapatach.
To kolejny odcinek serialu o kryzysie Grupy Azoty. Teraz głównym problemem jest fakt, że kredyty na budowę fabryki Polimery Police zaciągnięte zostały pod zastaw innych zakładów. Rynek nawozów także nie sprzyja całej grupie. Zarząd musi podejmować konkretne działania, które martwią pracowników.
Poziom zadłużenia koncernu jest tak wysoki, że Grupa Azoty nie ma z czego go spłacać - mówi Sławomir Wręga, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego zakładu w Puławach cytowany przez money.pl.
Obecne rozmowy związkowców i zarządu spółki mają dotyczyć zawieszenia wybranych postanowień Zakładowych Układów Zbiorowych Pracy. Jak informuje money.pl, do spotkania ma dojść w piątek 12 lipca. Pracownicy obawiają się, że decyzje te mogą prowadzić do masowych zwolnień, podobnych do tych, które miały miejsce w PKP Cargo. Tam do 30 września pracę straciło 30% zatrudnionych, czyli ponad 4 tys. osób.
Zarząd Grupy Azoty oczekuje poprawy sytuacji finansowej poprzez wdrażanie planu naprawczego. Władze mówią o trudnych i niepopularnych decyzjach, które trzeba będzie podjąć. Planowane działania dotyczą bezpośrednio świadczeń oraz składników wynagrodzeń pracowników.
Chodzi nie tylko o zawieszenie premii i rocznych nagród, ale także świadczeń dla byłych pracowników, takich jak odprawy emerytalne i rentowe oraz nadgodziny. Zniesione mogą zostać również 6-miesięczne wypowiedzenia dla pracowników zatrudnionych przez co najmniej 20 lat, a wypłaty wynagrodzenia chorobowego są pod znakiem zapytania.
Związek zawodowy działający przy zakładach w Puławach uważa, że zadłużenie spółki jest zbyt duże, by cięcia w układzie zbiorowym mogły pomóc. Pracownicy obawiają się również masowych zwolnień i prywatyzacji zakładu.
Wręga przypomina, że sektor nawozowy ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego państwa. Nie chodzi tu jedynie o interes pracowników, ale także o bezpieczeństwo Polski. Rzeczniczka prasowa Grupy Azoty zaprzecza jednak, że planowane są większe reformy.
Powołano także zespół ds. optymalizacji kosztów w obszarze wynagrodzeń pracowników oraz analizy ZUZP - mówi Monika Darnobyt, rzeczniczka prasowa Grupy Azoty, cytowana przez money.pl. Jej zdaniem nie oznacza to zawieszenia świadczeń ani przygotowania do zwolnień grupowych, a zarząd koncentruje się obecnie na "optymalizacji sprzedaży".
Kryzys w Grupie Azoty ma także inne przyczyny. Kilka dni temu pisaliśmy w Interii Biznes o zaprzestaniu produkcji melaminy w Azotach. Na sytuację wpłynęły nie tylko ceny gazu i koszty emisji, ale także import z Chin. Teraz wiemy już, że kryzys jest szerszy. Import nawozów z Rosji i Białorusi wzrósł w 2023 roku o ponad 130 tys. ton rok do roku. Money.pl podaje, że "tylko w lipcu 2023 r. Polska zwiększyła zakupy nawozów z Rosji ponad trzykrotnie". Zarząd obecnie pracuje nad mechanizmami obronnymi przed importem nawozów z tych krajów.
Sytuacja w Grupie Azoty pozostaje napięta i dalszy rozwój wydarzeń będzie miał kluczowe znaczenie dla przyszłości firmy i jej pracowników. Pracownicy mają nadzieję, że zarząd znajdzie lepsze rozwiązania, które pozwolą na uniknięcie drastycznych cięć i masowych zwolnień.