Sport

LaLiga: FC Barcelona padła ofiarą oszustwa. Co oznacza 'prowizja' za Lewandowskiego?

2024-10-17

Autor: Anna

FC Barcelona, jeden z najpotężniejszych klubów piłkarskich w Europie, znalazła się w centrum skandalu, który z pewnością obniży reputację prezesa Joana Laporty i całego zarządu. Dziennikarze radia COPE w programie "Què t'hi Jugues" ujawnili wyniki swojego śledztwa, prowadzonego we współpracy z niemieckim Paper Trail Media oraz Organized Crime and Corruption Reporting Project. Jak się okazało, latem 2022 roku "Duma Katalonii" została oszukana przez fałszywego agenta Roberta Lewandowskiego, który podawał się za Piniego Zahaviego.

Oszust, posługując się e-mailem, zażądał miliona euro jako prowizji za transfer Lewandowskiego z Bayernu Monachium. Przy tym podał fikcyjne dane do przelewu (kody IBAN i SWIFT), należące do nieznanego prawnika, Michaela Hermanusa Gerardusa Demona. Klub nie zweryfikował tożsamości nadawcy i przesłał środki. Na szczęście, bank Cypru zablokował transakcję, uznając ją za "wysokiego ryzyka". Konto, na które dokonano przelewu, zostało założone w tym samym miesiącu i miało pustą historię transakcji, co zwróciło uwagę pracowników bankowych.

Dzięki czujności banku FC Barcelona uniknęła poważnych strat. Oszust, mimo że próbował wywrzeć presję na dyrektorach banku, w tym grożąc konsekwencjami ze strony UEFA, nie zdołał przeforsować transakcji. W październiku 2022 roku, konto zostało zamknięte.

Jednak historia się nie zakończyła. Naciągacz ponownie skontaktował się z klubem w 2023 roku, domagając się wypłaty 250 tysięcy euro. Tym razem jednak nie otrzymał odpowiedzi. Choć FC Barcelona twierdzi, że zgłosiła sprawę na policję, ta zaprzecza, jakoby jakiekolwiek skargi wpłynęły.

Dziennikarze dotarli także do agenta Lewandowskiego, Pinig Zahaviego, który zapewnił, że nie znał Michaela Demona i nigdy nie wysyłał żadnych wiadomości do klubu w tej sprawie. Pracownicy Barcelony pytali go o ewentualny przelew, na co Zahavi był zdumiony.

Poszukiwania Demona ujawniły, że nie jest zarejestrowany jako prawnik w żadnym europejskim kraju, a jego profil w sieciach społecznościowych zawiera zdjęcia z Camp Nou. Twierdzi, że padł ofiarą kradzieży tożsamości, co mogło umożliwić oszustowi otworzenie konta w Banku Cypru, ale odmówił dalszych wyjaśnień.

Bank Cypru stoi na swoim stanowisku, mówiąc, że nie jest możliwe założenie konta na podstawie fałszywej tożsamości, ponieważ weryfikacja przeprowadzana jest zarówno osobiście, jak i przez wideorozmowę. Jak jednak widać, efektywny nadzór bankowy nie zawsze jest wystarczający, co czyni tę sprawę groźnym przykładem dla innych klubów sportowych. Jakie konsekwencje poniesie FC Barcelona w wyniku tego skandalu? Czas pokaże.