Majmurek: Dlaczego Nawrocki mógł bezkarnie rozjechać kilka zakonnic na pasach?
2025-05-30
Autor: Magdalena
Skandaliczne kampanie i niewielkie konsekwencje
W styczniu 2015 roku Adam Michnik prorokował, że Bronisław Komorowski przegra wybory tylko wtedy, gdy w pijanym stanie rozjedzie zakonnicę. Słowa te zyskały na aktualności gdy do wyborów przystępuje Karol Nawrocki, który w swojej kampanii już przejechał kilka symbolicznych zakonnic.
Choć jego kariera obfituje w skandale, od sprawy mieszkania po powiązania z gangami, nie wpływa to negatywnie na jego poparcie. Nawrocki ma szansę na zwycięstwo, bo nawet liczba "trupów" w jego szafie nie zniechęca wyborców PiS, którzy są zdeterminowani, by utrzymać władzę.
Jak fenomen Nawrockiego przypomina Trumpa?
Porównania do Donalda Trumpa nasuwają się same. W 2016 roku Trump mówił, że mógłby popełnić morderstwo na Times Square i wciąż by nie stracił głosów. Teraz obserwujemy podobny trend: skandale, które powinny zakończyć karierę, tylko umacniają jego elektorat.
Kampania Nawrockiego również korzysta z emocji antysystemowych, które w ostatnich latach zyskują na sile w Polsce. Głosowanie na kandydata takiego jak Nawrocki postrzegane jest jako opór przeciwko "systemowi", a nie jako akceptacja dla jego przeszłości.
Podział elektoratów: wyznawcy i cynicy
W Polsce mechanizmy są podobne. PiS zbudowało sobie grupy wyborców, które wybaczą niemal wszystko swoim politykom. "Wyznawcy" postrzegają opozycję jako zagrożenie dla wspólnoty narodowej, natomiast "cynicy" zakładają, że wszyscy politycy są tacy sami, co sprawia, że nie obchodzi ich to, co Nawrocki ma w przeszłości.
Przyszłość wyborów: które zło mniejsze?
Wybory zapowiadają się jako rywalizacja między Nawrockim a Trzaskowskim. Kluczowe będzie, jak wielu wyborców zdecyduje się na głos oddany na kandydata mężczącego, nawet jeśli uważają go za nieodpowiedniego. W kontekście zdominowanej przez PiS politycznej rzeczywistości wyborcy będą musieli wybrać, które zło jest mniejsze.
Wygrana Nawrockiego byłaby sygnałem, że polityczne skandale mogą być ignorowane przez elektorat. To także ukazuje fundamentalne problemy obecnego rządu z komunikacją oraz relacją ze społeczeństwem. Jeśli nie dojdzie do mobilizacji opozycji, obecny układ władzy może być punktem wyjścia do kolejnych katastrof w przyszłych wyborach.