Sport

Mariusz Misiura: Sędziowie w Łodzi w trudnej sytuacji. Co tak naprawdę myśli o meczu?

2025-08-10

Autor: Magdalena

Wczorajszy mecz w Łodzi był pełen emocji, kiedy drużyna Nafciarzy objęła prowadzenie dzięki trafieniu Łukasza Sekulskiego w 38. minucie. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, lecz szybko Juljan Shehu wyrównał i ostatecznie spotkanie zakończyło się bez zwycięzcy. To pierwszy raz w tym sezonie, gdy płocczanie stracili punkty, ale na szczęście nie przegrali.

Trener Mariusz Misiura po meczu nie krył, że zespół oczekiwał więcej, a gra przeciwko dobrze zorganizowanej obronie Widzewa Łódź była dużym wyzwaniem. "Nasza defensywa działała całkiem nieźle, ale musimy się uczyć i adaptować do sytuacji na boisku" - przyznał szkoleniowiec.

W drugiej części meczu to Widzew zaczął dominować, stwarzając więcej sytuacji pod bramką Rafała Leszczyńskiego. "W pierwszej połowie wszystko układało się po naszej myśli, a druga część to już dominacja Widzewa. Cieszę się, że mój zespół pokazał charakter, grając w trudnym terenie" - dodał Misiura.

Spotkanie nie obyło się bez kontrowersji, a decyzje sędziego Tomasza Kwiatkowskiego wzbudziły wiele emocji. Misiura skomentował, że "bycie sędzią w takim meczu to niełatwe zadanie". Docenił ich trudną rolę, zauważając, że niektóre z decyzji mogły być mylne, a presja publiczności dodatkowo komplikuje sprawę.

"Miałem pretensje o żółte kartki dla naszych zawodników, szczególnie Nowaczka i Sandro. Uważam, że były to nieuzasadnione decyzje, ponieważ sędzia dał się nabić w butelkę przez sprytne zagrania piłkarzy Widzewa" - wyjaśnił Misiura.

Na koniec dodał, że kluczowe jest dla niego skupienie się na grze zespołowej i właściwej organizacji defensywy. "W obronie musimy być perfekcyjni. Głupia strata gola przez 20 sekund nieuwagi to coś, czego nie możemy sobie pozwolić. Uważam, że dzisiejszy potencjał drużyny pozwala na wygrywanie bez kontrowersyjnych decyzji" - zakończył.