Martirenti wściekła na montaż "Love Never Lies": "Czułam się rozczarowana, oglądając to"
2025-03-10
Autor: Katarzyna
Dalsze losy uczestników trzeciej serii popularnego polskiego programu "Love Never Lies" przyciągnęły przed telewizory rzesze widzów. Ostatni odcinek wywołał spore emocje, gdyż widzowie mieli okazję zobaczyć, które pary zdecydowały się na rozstanie. Wśród nich znaleźli się Grzegorz i Martirenti, którzy nie tylko rozstali się, ale i odkryli nowe związki. Influencerka wyznała, że znalazła nową miłość, a jej były partner, Grzegorz, również nie jest samotny.
Sytuacja między byłymi kochankami wzbudziła kontrowersję wśród internautów, którzy zauważyli, że Grzegorz miał ograniczone możliwości wypowiedzi w programie. Po emisji odcinka, był on zmuszony podzielić się swoimi emocjami w mediach społecznościowych, gdzie odkrył, że Marta przerwała mu w trakcie reunion, uniemożliwiając mu wyrażenie szczerych uczuć.
W swoim poście Grzegorz podkreślił, że ma wiele do powiedzenia i wyraził wdzięczność za doświadczenie, które program mu dał, pomimo kontrowersji.
Martirenti, która zasłynęła jako influencerka, również nie pozostawiła suchej nitki na montażu "Love Never Lies". Zaskoczyła swoich fanów, publikując post w mediach społecznościowych, w którym otwarcie przyznała, że jest rozczarowana tym, jak przedstawiono wydarzenia.
"Materiał z reunion został tak skrócony, że sama czułam się rozczarowana, oglądając to. Przykro mi, że tak wszystko wyszło, czuję się z tym źle i pragnę przeprosić widzów za rezultat. To były kolejne lekcje dla mnie i stawiam czoła krytyce" – napisała Martirenti, nie kryjąc swojego niezadowolenia.
Oprócz kontrowersji związanych z montażem, w sieci krążą plotki o nowym związku Grzegorza z Ewą Zawadą, co dodatkowo podgrzewa atmosferę. Martirenti nie zamierza milczeć na ten temat i zapowiada dalsze komentarze. Fani programu są ciekawi, jak potoczą się dalsze losy uczestników i czy kolejne odcinki dostarczą jeszcze więcej emocji.