Rozrywka

Massive Attack zaskakuje na Open'erze: Mroczny koncert, którego nikt się nie spodziewał!

2025-07-03

Autor: Agnieszka

Czy Massive Attack ma jeszcze coś nowego do zaoferowania?

To był już piąty koncert Massive Attack na Open'erze, co sprawiło, że pytania o nowości w ich repertuarze były na miejscu. Ostatni album zespołu ukazał się 15 lat temu, a jedynym nowym materiałem była EP-ka 'Ritual Spirit', znana z wcześniejszych występów w Polsce.

Niezapomniane przeżycia – dla niektórych zbyt intensywne!

Okazało się, że Massive Attack potrafią stworzyć zupełnie nową jakość koncertu, który stał się niezapomnianym doświadczeniem. Występ zaskoczył nawet tych, którzy szybko zdecydowali się wyjść.

Abstrakcyjny początek – zapowiedź prawdziwych emocji!

Koncert rozpoczął się dość niewinnie: absurdalne telebimy i dziwne dźwięki zapowiadały coś niezwykłego. Gdy jednak dźwięki zdominowały przestrzeń, publiczność została wciągnięta w spirale groteski, która przerodziła się w klasyczne utwory zespołu.

Występ Horace’a Andy'ego i zaskakujące powroty wyjątkowych głosów!

Na scenę wkroczył 74-letni Horace Andy, który swym wyglądem bardziej przypominał postać z filmu sci-fi niż legendę reggae. Wśród niespodzianek była Elisabeth Frazer, towarzysząca zespołowi podczas nagrywania "Mezzanine". Jej powrót zaskoczył wielu, którzy nie śledzili ostatnich występów.

Mroczne przesłanie – nie dla każdego!

Prawdziwa intensywność koncertu zaczęła się od "Black Milk", która brutalnie konfrontowała festiwalową wesołość z trudnymi tematami, takimi jak ofiary wojen i kryzys humanitarny w Gazie. Zespół nie bał się poruszać kontrowersyjnych kwestii, a ich przekaz był mocny i wyrazisty.

Muzyczne eksperymenty – dla odważnych!

W utworze "Inertia Creeps" zespół przyjął hałaśliwy, garażowy styl, a cover znanego utworu "Rockwrok" Ultravox przeniósł publiczność w punkowe klimaty. Massive Attack bez wątpienia kontestowali aktualny świat.

Polityka w każdym dźwięku – reakcje publiczności!

Niespodziewana polityczność koncertu zaskoczyła wielu widzów. Wielu festiwalowiczów w trakcie występu decydowało się na znikanie z tłumu, nie radząc sobie z brutalnymi przesłaniami.

Czy muzyka powinna bawić, czy szokować?

Zespół, będący headlinerem, z pewnością miał świadomość ryzyka. Koncert był manifestem, który odbił się echem nie tylko wśród przypadkowych gości, ale również oddanych fanów. Mroczne przesłanie, zderzające radość z cierpieniem, będzie wspominane przez lata przez tych, którzy przetrwali do końca.

Podsumowanie – artystyczna rewolucja czy przejaw buntu?

Massive Attack dostarczyli sztuki, która wzbudzała skrajne emocje. Dla jednych to było za dużo polityki, ale dla innych – ważny głos w czasach chaosu. Ostatecznie, ten koncert pozostanie w pamięci jako wydarzenie, które wstrząsnęło nie tylko emocjami, ale i myśleniem o świecie.