Matka księdza oskarżonego o morderstwo wstrząśnięta: "Płakałam, gdy dowiedziałam się, co zrobił Mirek"
2025-07-31
Autor: Piotr
Wstrząsająca historia miała miejsce 24 lipca w niewielkiej wsi Lasopole na Mazowszu, gdzie ksiądz Mirosław M. miał zabić swojego 68-letniego znajomego Anatola Cz. Jak ustaliły służby, rozmowa o spadkach przerodziła się w tragiczny konflikt, który zakończył się morderstwem.
Podczas sprzeczki, ksiądz miał chwycić za siekierę i zaatakować kolegę, a następnie oblać go benzyną i podpalić. Incydent zauważył przejeżdżający rowerzysta, który wezwał pomoc i spisał numery rejestracyjne odlatującego samochodu.
Duchowny został szybko zatrzymany, a po przyznaniu się do zbrodni, trafił do aresztu.
Zrozpaczona matka opowiada o swoim bólu
Pani Teresa, 83-letnia matka księdza, jest załamana. Jej wypowiedzi przepełnione są emocjami. "Płakałam, gdy dowiedziałam się, co zrobił Mirek. To był koszmar – mój syn zatrzymany za morderstwo?".
Opowiada, jak w chwilach kryzysu jej zięć przyszedł do niej z wiadomością o tragedii. "Nie mogłam w to uwierzyć, łzy same płynęły mi po policzkach" – wspomina.
Długa walka o zdrowie syna
Pani Teresa ujawnia, że Mirek był poważnie chory w dzieciństwie. "Przeszłam przez piekło, żeby go wyleczyć," mówi. "Trafiałam z nim do lekarzy, robiłam wszystko, żeby mógł normalnie żyć."
Pomimo trudnych warunków życia, starała się zapewnić mu godne dzieciństwo. "Mirek wychował się w biednym domu, ale zawsze dążyłam do tego, by były one zadbane i najedzone. Gdy ukończył seminarium, myślałam, że jego życie się ułoży".
Ksiądz Mirosław – samotny w swoim świecie
Po zostaniu proboszczem, Mirosław rzadko kontaktował się z rodziną. Matka wspomina: "Jeździł do Warszawy, kończył studia i byliśmy w kontakcie coraz rzadziej. Myślałam, że pobyt w Przypkach coś zmieni. Ale rzeczywistość była inna. Przyjeżdżał do mnie tylko dwa razy do roku."
Pani Teresa dodaje, że nigdy nie otrzymała od syna wsparcia finansowego. "Radziłam sobie sama. Bóg dał człowiekowi ręce, żeby pracował."
Nadzieja na zrozumienie
Mimo straty i bólu, pani Teresa nie traci nadziei na wybaczenie. "Zrobił coś strasznego, ale mam nadzieję, że Bóg mu wybaczy. Nie wiem, co się z nim stało" – wyznaje.
Z dalszych informacji wynika, że ksiądz Mirosław posiadał grupę znajomych, którzy również są w szoku po ujawnieniu tej tragicznej sytuacji.