Rozrywka

Miała świat u swoich stóp. Jej najważniejsze marzenie nigdy się nie spełniło

2024-08-29

Autor: Michał

Zdzisława Sońska, jedna z najjaśniejszych gwiazd polskiej estrady, urodziła się 29 sierpnia 1945 roku w Kaliszu. Swoją przygodę z muzyką rozpoczęła w wieku siedmiu lat, ucząc się gry na fortepianie w szkole muzycznej. Już w młodym wieku dała się poznać jako utalentowana pianistka, jednak jej marzenia sięgały dalej.

W 1963 roku w jednym z poznańskich klubów poznała swojego przyszłego męża, Jerzego Bajera, studenta technologii drewna. Para pobrała się w 1964 roku i pozostaje w związku do dziś. Zdzisława i Jerzy osiedlili się w Klarysewie, gdzie artystka sama nadzorowała budowę swojego wymarzonego domu, a także projektowała wnętrza.

Zdzisława Sońska miała niezwykły głos, egzotyczną urodę i unikatowy styl, co czyniło ją magnetyczną postacią na scenie. Zadebiutowała na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze w 1963 roku, a jej występ w Sopocie, gdzie zaśpiewała "Dom, który mam", przyniósł jej ogromny sukces – publiczność biła brawo przez 12 minut.

Często zmagała się z przytłaczającym uczuciem obowiązków. Po latach intensywnej kariery, dostrzegła, że poświęca zbyt mało czasu dla rodziny i przyjaciół. "Miałam wrażenie, że życie ucieka mi przez palce. Poczułam, że muszę coś zmienić" – wspominała artystka, decydując się na przerwę w pracy.

Zdzisława marzyła o macierzyństwie, jednak los nie był dla niej łaskawy. Pomimo przygotowania pokoju dla dziecka w klarysewskim domu, nigdy nie mogła doczekać się dziecka. W rozmowach podkreślała, że czuje pewien żal za niewykorzystaną szansą na bycie mamą. Mówiła o chęci adopcji, lecz jej mąż nie był w tej sprawie gotowy.

Jednak to, co uznaje za największy sukces, to szczęśliwe małżeństwo z Jerzym. Nawiasem mówiąc, wykorzystując swoje emocje, Zdzisława napisała piosenkę "Uczymy się żyć bez końca", w dedykacji dla męża, gdy ten przeszedł poważną operację w 2014 roku. Zdzisława stale wspierała go w trudnych chwilach.

Największym wyzwaniem, przed którym stanęła, była decyzja o zwolnieniu tempa. Odkryła, że życie poza sceną może być równie satysfakcjonujące. Znalazła spokój w swoim nowym domu, a prace, które włożyła w jego budowę, przyniosły jej nie tylko radość, ale także spełnienie. Dziś ceni sobie proste momenty, takie jak picie herbaty przy oknie czy spędzanie czasu w ogrodzie.

Choć Zdzisława Sońska zdobyła szczyty kariery artystycznej, życiowe pragnienia, które nie mogły się zrealizować, pozostaną w jej sercu na zawsze.