Nauka

Morskie Oko: Spór o transport konny. Ekspert nie może się dopasować do sytuacji! "To atak na naukę!"

2025-03-01

Autor: Michał

"Przez 15 lat prowadziliśmy badania dotyczące wpływu pracy koni na trasie do Morskiego Oka, a wyniki jednoznacznie pokazują, że nie ma negatywnego wpływu na ich dobrostan. Jednak ktoś bez wiedzy o koniach z łatwością podważył nasze ustalenia. Decyzja o skróceniu trasy budzi wiele pytań o rolę nauki w procesach decyzyjnych. W Polsce to polityka i siła wpływu decydują, a nauka wydaje się nie mieć znaczenia" - powiedział dr Tischner.

Ekspert zaznaczył, że skrócenie trasy nie jest efektem troski o zwierzęta, lecz poddaniem się presji społecznej i politycznej. "Gdyby przyznano, że zmiany są wprowadzane dla spokoju społecznego, to byłoby uczciwe. Ale podważanie naukowych faktów to zły kierunek. Obecnie realizowane są cele polityczne bez refleksji nad przyszłością" - dodał.

Dr Tischner zwrócił uwagę, że decyzje te mogą prowadzić do całkowitej likwidacji hodowli koni, które wykonują pracę w Tatrach. "W ciągu trzech lat te konie mogą zniknąć. To nie tylko kwestia 300 koni pociągowych, to także źródło utrzymania dla 60 rodzin rolników i producentów sprzętu zaprzęgowego" - zaalarmował.

W piątek ogłoszono, że transport konny do Morskiego Oka zostanie ograniczony do wysokości Wodogrzmotów Mickiewicza. Dalszy odcinek trasy będą obsługiwać elektryczne busy, a minister klimatu Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że resort zakupi kolejnych 16 pojazdów. Łącznie do tej pory zakupiono cztery "elektryki".

Konie będą teraz woziły turystów na krótszym odcinku, a woźnice zostaną zaangażowani do obsługi busów, by móc zarabiać. Pierwsze elektryczne busy mają wyjechać już na długi weekend majowy.

Obrońcy zwierząt jednak nadal domagają się całkowitego wycofania transportu konnego z tej trasy, argumentując, że zwierzęta cierpią, ciągnąc wóz pod górę. Twierdzą, że trasa jest zbyt wyczerpująca, by praca koni mogła odbywać się w humanitarnych warunkach.

Co ciekawe, w ubiegłym roku przeprowadzono badania weterynaryjno-hipologiczne, które wykazały, że z 307 badanych koni jedynie dwa nie przeszły badań i zostały wycofane z pracy. Zgodnie z regulaminem Tatrzańskiego Parku Narodowego, zasady pracy koni są ściśle określone, a żaden koń nigdy do tej pory nie padł na skutek przeciążenia.

Ekspert dodał, że na trasie nigdy nie doszło do zgonu konia spowodowanego nadmiernym wysiłkiem. Do incydentów potknięć czy przewróceń koni dochodziło sporadycznie, a same zwierzęta w takich sytuacjach potrafiły szybko stanąć na nogi. W przeszłości rzeczywiście zdarzyły się przypadki nagłych zgonów koni, lecz były one spowodowane innymi czynnikami zdrowotnymi, a nie pracą pod wozem.

Dr Tischner zauważył również, że w ubiegłym roku Prokuratura Rejonowa w Opatowie umorzyła dochodzenie dotyczące incydentu, w którym koń się potknął i przewrócił na trasie do Morskiego Oka. Z kolei obrońcy zwierząt wciąż wyrażają swoje obawy, ale wyniki niezależnych badań i analiz nie potwierdzają ich twierdzeń o znęcaniu się nad zwierzętami.