Świat

Moskwa wycofuje się w cieniu rozmów Trump-Putin. Co to oznacza dla Ukrainy?

2025-02-13

Autor: Piotr

Rozmowa pomiędzy Donaldem Trumpem a Włodzimierzem Putinem wywołała w Kijowie falę krytyki i zaniepokojenia. Ołeksandr Mereżko, szef komisji spraw zagranicznych ukraińskiego parlamentu, stwierdził, że ten telefon mógł stanowić nagrodę dla Rosji. "Putin stara się zdjąć z siebie łatkę międzynarodowego pariasa, a ta rozmowa z liderem USA tylko mu w tym pomaga" – podkreślił.

W Kijowie politycy oraz eksperci podkreślają, że Trump powinien najpierw nawiązać kontakt z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim, co mogłoby być wyrazem zaangażowania USA w sytuację na Ukrainie. Chociaż obecna administracja amerykańska dąży do rozwiązania konfliktu, nie widać jeszcze konkretnego planu działania. Zełenski zauważył, że "USA nie mają gotowego planu zakończenia wojny", co wzbudza obawy o przyszłość Ukrainy.

Moskwa również przyjęła sytuację z ostrożnością. Rzecznik Kremla zaznaczył, że nie trzeba przesadzać z entuzjazmem, ale przyznał, że Rosjanie już zaczynają formować zespół negocjacyjny. Ekspert John Bolton zauważył, że w Moskwie panuje zadowolenie. "W Kremlu piją wódkę na tę okazję, to był wielki dzień dla Rosji".

Temat negocjacji z Moskwą pozostaje skomplikowany, ponieważ nie ma dowodów na to, że Putin zgodzi się na rozmowy w szerszym gronie, w tym z przedstawicielami Europy. Europejskie państwa, zdaniem analityków, zajmują pasywną postawę, czekając na ruchy Ameryki, co stawia je w trudnej sytuacji.

Co więcej, Ukraina ubrana w nadzieje na wsparcie ze strony USA, jednocześnie traci czas na rozmowy o zasobach rzadkich. Amerykański sekretarz skarbu, Scott Bensent, przywiózł do Kijowa umowę, która została odrzucona przez ukraińskie władze. W tej sytuacji Kijów odmawia ustępstw terytorialnych, co oznacza twarde stanowisko wobec propozycji Trumpa.

Kijów pamięta o znaczonej okupacji, a eksperci przewidują różne scenariusze wymiany terytorialnej między Ukrainą a Rosją, co mogłoby być jednym z elementów negocjacji. W takim kontekście pojawia się coraz więcej opinii, że Ukraina raczej nie wróci do granic sprzed 2014 roku, a rozmowy o okupowanych terytoriach mogą stać się przysłonięte innymi priorytetami.

Wydaje się jednak, że zarówno w Kijowie, jak i w Moskwie, negocjacje mogą być długotrwałe, co rodzi obawy, że konflikt w pewnym momencie może się nasilić. Były ukraiński minister Wadym Czernysz twierdzi, że styl negocjacji Rosji będzie polegał na tworzeniu podgrup z różnymi celami, co zapewni Kremlowi przewagę w ewentualnych rozmowach.

Pod ogromną presją czasu, Kreml może być zmuszony do podjęcia działań w najbliższym czasie. Ekonomiści ostrzegają, że w przypadku załamania gospodarki, Moskwa może nie mieć środków na dalsze działania w konflikcie. Michaił Zadornow, były minister finansów Rosji, podkreśla, że walka z budżetem nieuchronnie skłoni Kreml do poszukiwania szybkich rozwiązań.