Technologia

Muska ultimatum dla urzędników: Co to oznacza dla amerykańskiej administracji?

2025-02-24

Autor: Agnieszka

Elon Musk, w ramach biura ds. efektywności rządowej (DOGE), zażądał od pracowników federalnych przedstawienia uzasadnienia ich zatrudnienia w pięciu punktach. "Brak odpowiedzi będzie traktowany jako rezygnacja" – ogłosił Musk na platformie X, co wywołało burzę wśród amerykańskich urzędników. To ryzykowne posunięcie wprowadziło wiele niepewności i obaw o bezpieczeństwo zatrudnienia w rządzie.

Reakcje agencji były różnorodne. Pentagon oraz Departament Sprawiedliwości (DOJ) wezwały pracowników do wstrzymania się od odpowiedzi aż do wyjaśnienia kwestii prawnych, co podkreśla złożoność sytuacji. Darin Selnick, pełniący obowiązki podsekretarza Obrony ds. Personelu i Gotowości, zaznaczył, że Departament Obrony ma swoje procedury, które muszą być przestrzegane.

Krytyka działań Muska wpłynęła także na związki zawodowe. Everett Kelley, prezydent American Federation of Government Employees (AFGE), który reprezentuje około 800 tys. pracowników federalnych, wskazał na nielegalność e-maila Muska i dodał, że pracownicy nie są zobowiązani do odpowiadania.

Dodatkowo, publiczne poparcie dla Muska ze strony byłego prezydenta Donalda Trumpa, który powiedział, że „Elon wykonuje świetną robotę, ale chciałby, żeby był bardziej agresywny”, tylko podsyciło kontrowersje.

W obliczu narastających napięć, senator John Curtis z Utah wezwał do większej empatii, mówiąc: "To są prawdziwi ludzie, z kredytami hipotecznymi i rodzinami. Nie musimy być okrutni, żeby przeprowadzać cięcia."

Eksperci prawni zwracają uwagę, że Musk jako doradca Trumpa nie powinien mieć formalnych uprawnień do podejmowania decyzji kadrowych, ale jego rosnąca władza w administracji wywołuje obawy o nadużycia.

W niedzielę agencja Reuters podała, że pracownicy federalni otrzymali e-mail z pytaniem o ich osiągnięcia z minionego tygodnia. Wiadomości wysłało Biuro Zarządzania Kadrami (OPM). Pracownicy mają czas do końca poniedziałku na przesłanie odpowiedzi do swoich przełożonych.

Niepewność wzrasta, gdyż nie wiadomo, jakie konsekwencje czekają tych, którzy z różnych powodów nie będą mogli odpowiedzieć na e-mail Muska. Może to doprowadzić do poważnych reperkusji w rządzie, w tym zwolnień. Czy podobnie jak w innych krajach, możemy być świadkami kryzysu kadrowego w administracji USA? Jak te wydarzenia wpłyną na przyszłość administracyjną pod rządami Muska?