Na pokładach samolotów to już prawdziwa plaga. Szef Ryanaira proponuje wprowadzenie limitów
2024-10-21
Autor: Piotr
Szef Ryanaira, Michael O'Leary, zaapelował o wprowadzenie limitu dwóch drinków na pasażera w barach na lotniskach. To działanie ma na celu ograniczenie liczby pijackich bójek na pokładach samolotów oraz na lotniskach. O'Leary wskazał, że latem tego roku liczba aktów przemocy związanych z alkoholem znacznie wzrosła. "Do ataków dochodzi teraz regularnie" - informuje "The Telegraph".
Wzrost liczby pijanych pasażerów na pokładach samolotów budzi poważne obawy. O'Leary podkreślił, że linie lotnicze mają trudności z identyfikowaniem nietrzeźwych osób przy bramkach, zwłaszcza gdy takie osoby podróżują w grupach. Zauważył również, że alkohol nie jest jedynym czynnikiem, który może powodować agresywne zachowanie. Pasażerowie często łączą spożywanie alkoholu z zażywaniem innych substancji, co stwarza niebezpieczne połączenie.
O'Leary porównał nietrzeźwych pasażerów do pijanych kierowców, wskazując, że linie lotnicze nie chcą zabraniać picia alkoholu, ale równocześnie nie mogą pozwolić na to, by nietrzeźwi ludzie znajdowali się w samolotach. Mówił: "Nie pozwalamy ludziom prowadzić po pijanemu, a mimo to wciąż umieszczamy ich w samolotach na wysokości 33 000 stóp".
Proponowane przez O'Leary'ego ograniczenie ma na celu zmniejszenie liczby bólów i napaści spowodowanych przez alkohol. Choć lotniska sprzeciwiają się pomysłowi, twierdząc, że ich bary nie obsługują pijanych pasażerów, O'Leary zauważa, że niestronią od obsługi osób towarzyszących, które są również nietrzeźwe.
Dodatkowo, warto przypomnieć, że Ryanair wprowadził usprawnienia w swojej polityce dotyczącej letnich lotów do popularnych imprezowych destynacji. Nowe zasady dotyczą wnoszenia alkoholu na pokład samolotu, ograniczając to do odpowiednio zapakowanych butelek, które muszą być umieszczone w bagażu podręcznym.
Jozsef Varadi, CEO Grupy Wizz Air, również odniósł się do słów O'Leary'ego, zaznaczając, że ich podejście do niesfornych pasażerów jest inne — osoby, które stwarzają problemy, są na zawsze eliminowane z możliwości podróży z Wizz Air. Varadi podkreślił, że ich działania polegają na reagowaniu na incydenty, które już miały miejsce.
Fala przemocy i niebezpieczne sytuacje na pokładach samolotów stają się coraz bardziej niepokojące. Czy wprowadzenie ograniczenia drinków na lotniskach to rozwiązanie, które przyniesie poprawę, czy może tylko przykrywka dla poważniejszych problemów w branży lotniczej? To pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi.