Naukowcy ostrzegają przed "papierowym tygrysem"
2024-10-22
Autor: Michał
Do 1 listopada przedstawiciele około 200 państw będą omawiać konkretne kroki, mające na celu ochronę przyrody i zachowanie różnorodności biologicznej. Centralnym tematem jest rozwój obszarów chronionych, uzgodniony dwa lata temu w porozumieniu w Montrealu, które zakłada, że 30% obszarów lądowych i morskich na całym świecie powinno być objętych ochroną. Jednak badacze są sceptyczni i ostrzegają przed zbyt dużymi oczekiwaniami co do tego porozumienia.
Oprócz kwestii obszarów chronionych, na konferencji w Cali mają zostać podjęte także środki mające na celu ograniczenie ilości odpadów z tworzyw sztucznych oraz szkodliwych pestycydów. Celem tych działań jest zabezpieczenie ekosystemu i fundamentów życia ludzkiego. Główne kraje uprzemysłowione i Chiny obiecały w sumie 20 miliardów dolarów rocznie od 2025 roku w ramach współpracy rozwojowej. Należy jednak zwrócić uwagę, że ta umowa nie jest wiążąca w świetle prawa międzynarodowego.
Naukowcy przestrzegają, że skuteczność tego porozumienia może okazać się jedynie „papierowym tygrysem”, a rzeczywista ochrona będzie zależała od tego, na ile obszary chronione będą priorytetem w codziennym życiu politycznym. Yves Zinnberg, ekolog z Centrum Badań nad Środowiskiem Helmholtza w Lipsku, podkreśla, że finansowanie nie ma sensu, jeśli konkurencjonuje z innymi mechanizmami finansowania i nie istnieją skuteczne struktury jego dystrybucji. Na przykład, jeśli rolnicy otrzymują więcej funduszy na intensyfikację produkcji, podejmowane decyzje dotyczące promowania zrównoważonego użytkowania będą osłabiane. Dlatego kluczowe jest nie tylko zwiększenie wydatków, ale głównie redukcja zachęt szkodliwych dla środowiska.
Matthias Glaubrecht, niemiecki naukowiec, również sceptycznie ocenia szanse konferencji. Wiele obszarów chronionych istnieje jedynie na papierze lub są zbyt małe i odizolowane. Jeśli nie zostaną wprowadzone skuteczne działania, Porozumienie Montrealskie może zakończyć się niepowodzeniem. Glaubrecht dodaje, że nie widzi pozytywnych prognoz w kontekście prezydencji Kolumbii.
Warto zaznaczyć, że Kryzys różnorodności biologicznej jest kryzysem stworzonym przez działalność człowieka, a nie bezpośrednią konsekwencją zmiany klimatu. Glaubrecht podkreśla, że transformację należy rozpocząć od globalnego systemu żywnościowego i energetycznego. W weekend, Astrid Schomaker, szefowa Konwencji ONZ o różnorodności biologicznej, wezwała do zmiany podejścia do przyrody, wskazując na zły stan ekosystemów zarówno w UE jak i na świecie, które nie są w stanie zapewnić niezbędnych zasobów wodnych dla rolnictwa.
Podczas Światowej Konferencji o Różnorodności Biologicznej COP15 w Montrealu, kraje ustaliły 23 cele mające na celu powstrzymanie globalnego wymierania gatunków do 2030 roku, w tym wyznaczenie 30% obszarów lądowych i wodnych jako chronionych oraz ograniczenie stosowania pestycydów. Do tej pory Konwencję podpisało 196 państw, jednak traktat ten nie jest wiążący. Eksperci obliczają, że na naturalną transformację gospodarki potrzeba około 200 miliardów dolarów rocznie.
Sytuacja jest alarmująca: na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody znajduje się ponad 45,3 tysiąca gatunków zagrożonych wyginięciem – to ponad jedna czwarta znanych gatunków. Wśród zagrożonych znajdują się szczególnie palmy (71% gatunków) oraz płazy (41% gatunków). Według raportu WWF, populacje dzikich zwierząt na całym świecie zmniejszyły się średnio o 73% w ciągu ostatnich 50 lat, co odpowiada rocznemu spadkowi o 2,6%. Ekolodzy ostrzegają przed punktami krytycznymi, po przekroczeniu których dalsze wymieranie gatunków stanie się nieodwracalne.
Obecnie chronione jest jedynie 17% powierzchni ziemi i 10% powierzchni wód na świecie. Ambitnym celem na 2030 rok jest zwiększenie tych obszarów do 30%. Badania wykazują, że co roku około 52 miliony ton odpadów z tworzyw sztucznych nie jest odpowiednio utylizowanych, trafiając do środowiska naturalnego. Bez skutecznych działań w tej sprawie, osiągnięcie celów ochrony środowiska może pozostać marzeniem.