Nawrocki obiecuje ulgi, ale czy rzeczywiście zyskają na tym najbiedniejsi?
2025-05-21
Autor: Tomasz
Nawrocki kusi rodzinne ulgi podatkowe
Karol Nawrocki, kandydat na prezydenta, stawia na uwagę wyborców - rodziców, oferując im ulgi podatkowe. Zgodnie z jego pomysłem, posiadanie dwójki dzieci mogłoby zwolnić ich z podatku dochodowego na kwotę do 140 tys. zł rocznie. Jednak eksperci ostrzegają, że takie rozwiązanie będzie korzystne głównie dla osób mało dostępnych w portfelu - z dochodami wynoszącymi 40 tys. zł miesięcznie.
Ulgi dla wybranych, ale nie dla wszystkich
Nawrocki proponuje także 0% PIT dla rodzin z dwójką i więcej dzieci, co według posłów PiS ma pokazać, że wychowywanie dzieci to nie tylko duma, ale i opłacalny biznes. Ekspert "Faktu" zauważa jednak, że niższe stawki podatkowe mogą oznaczać mniejsze świadczenia dla osób korzystających z podatków liniowych czy ryczałtu.
Ogromne koszty reformy jako punkt zapalny
Jak wynika z analizy ekspertów CenEA, koszt wprowadzenia ulgi może wynieść aż 19,1 mld zł — to około 30% rocznych wydatków na program 800+. Z tego ogromnego budżetu, aż 12 mld zł trafiłoby do najbogatszych rodzin, podczas gdy najbiedniejsi dostaliby jedynie 150 mln zł do podziału.
Jakie konkretne zyski z ulg?
Rodziny mogą liczyć na różne wysokości ulg w zależności od ich dochodów. Przykładowo: rodzic zarabiający 6,7 tys. zł brutto mógłby liczyć na jedynie 64 zł miesięcznie przy dwójce dzieci, a rodzice z pensją minimalną ledwie na 314 zł. Z kolei rodzina z miesięcznym dochodem 40 tys. zł mogłaby liczyć na 5 tys. zł miesięcznie.
Nawrocki a samotne rodziny
Dr hab. Michał Myck z Centrum Analiz Ekonomicznych wskazuje, że propozycje Nawrockiego zupełnie pomijają samotnych rodziców wychowujących jedynaki, co wzbudza dodatkowe kontrowersje. Czy naprawdę wszyscy Polacy mogą liczyć na sprawiedliwe traktowanie w systemie podatkowym?
Podsumowanie emocji i zysków
Na pewno pomysły Nawrockiego wzbudzają wiele emocji wśród obywateli, ale ich rzeczywiste działanie i korzyści dla rodzin pozostają wątpliwe. Czy to obietnica, która może zmienić życie polskich rodzin, czy tylko chwyt wyborczy skierowany do najzamożniejszych?