Kraj

Nie tylko "fortepian Paderewskiego" fałszywką. Kolejne "pamiątki" to też rupiecie

2025-01-18

Autor: Anna

We wrześniu ubiegłego roku opisaliśmy kontrowersyjną historię fortepianu, który rzekomo należał do Ignacego Jana Paderewskiego. Instrument za 300 tys. złotych kupił w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej (IDMN), kierowany przez Jana Żaryna, byłego senatora PiS. Po dokładnym śledztwie dziennikarzy z Wirtualnej Polski okazało się, że fortepian nie miał nic wspólnego z wybitnym polskim pianistą i politykiem.

Po naszej publikacji, Instytut Narutowicza, który powstał z przekształcenia IDMN, złożył zawiadomienie do prokuratury. Z szwajcarskiej transakcji pozostało jeszcze kilkadziesiąt innych przedmiotów zakupionych wraz z fortepianem.

Przypomnijmy, że w połowie roku 2022 do Jana Żaryna zgłosiła się Iwona Kozłowska, ambasadorka Polski w Szwajcarii, informując o planowanym wystawieniu na sprzedaż pamiątek po Paderewskim przez Jean-Claude'a Gattlena, który twierdził, że odziedziczył je po ojcu, uczestniku aukcji przedmiotów związanych z Paderewskim.

Chociaż nie przeprowadzono dokładnych badań przed zakupem, Jan Żaryn zdecydował się na transakcję, by nie stracić 'bezcennych pamiątek'. Jak okazało się później, wiele z zakupionych przedmiotów nie miało żadnej wartości. Antykwariusz, który ocenił zbiory, podał, że niektóre z nich były po prostu śmieciami, a inne miały jedynie małe znaczenie historyczne. Wśród zakupów znalazły się m.in. fotografie, kartki pocztowe oraz garnki, a jedynie niewielka część mogła być powiązana z Paderewskim.

W sumie przedmioty wyceniono na około 34 tys. złotych, podczas gdy fortepian na jedynie 15 tys. złotych, co pokazuje ogromne różnice w kwotach, jakie za nie zapłacono. Jan Żaryn, zapytany o swoją decyzję, stwierdził, że nie chce komentować sprawy.

Nowe władze Instytutu Narutowicza zamierzają kontynuować śledztwo w tej sprawie, a sam Jan Żaryn, mimo krytyki, wciąż zajmuje znaczącą pozycję w świecie polskiej kultury. Ciekawym aspektem całej sytuacji jest to, co wydarzy się z pozostałymi pamiątkami - czy trafią na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czy do innych instytucji? W każdym razie, sprawa staje się coraz bardziej groteskowa, a kolejne narażone na krytykę instytucje mogą zostać wezwane do odpowiedzialności.