Nie żyje legenda światowej muzyki. Odszedł po długiej i ciężkiej chorobie
2025-03-06
Autor: Andrzej
Roy Ayers to ikona amerykańskiej sceny muzycznej, pionier gatunku jazz-funk i niezwykle płodny artysta, którego solowa kariera sięga lat 60. XX wieku. Muzyk, który zdobył ogromną popularność, zmarł we wtorek, 4 marca 2025 roku, w Nowym Jorku. Jego rodzina przekazała tę smutną wiadomość w specjalnym komunikacie.
— Z głębokim żalem rodzina legendarnego wibrafonisty, kompozytora i producenta Roya Ayersa ogłasza jego śmierć. Zmarł po długiej chorobie, pozostawiając po sobie niezatarte ślady w branży muzycznej.
Roy Ayers nie tylko inspirował muzyków swojego pokolenia, ale także zbudował mosty między gatunkami, szczególnie z hip-hopem. Jego utwory, jak "Everybody Loves the Sunshine", stały się klasykami, a jego muzyka była samplowana przez wielu artystów, w tym Common, Kanye West czy Pharrell Williams. Jego utwory wciąż są obecne w kulturze popularnej, wciąż dzieląc się swoją wyjątkową energią.
Mimo zaawansowanego wieku, artysta pozostawał aktywny aż do 2023 roku, grając koncerty na całym świecie. Jego wpływ na muzykę był tak ogromny, że obok części wybitnych współczesnych artystów, jego nazwisko jest wymieniane w kontekście rozwoju muzyki funk i hip-hopowej.
Ayers unikał skandali w życiu prywatnym i zawarł małżeństwo tylko raz. Miał troje dzieci z małżeństwa z Argerie Ayers oraz syna z wcześniejszego związku. Jego córka Ayana pełniła kluczową rolę w zarządzaniu karierą ojca aż do jego śmierci.
Roy Ayers z pewnością zostanie zapamiętany jako jeden z najważniejszych muzyków swojego pokolenia, którego wpływ będzie odczuwalny jeszcze przez długie lata. Jego muzyka to nie tylko dźwięki, ale także przesłanie, które inspirowało i wciąż inspiruje kolejne pokolenia artystów i słuchaczy.