Nauka

Niemcy: Skandal z Mobbingiem w Instytutach Maxa Plancka

2025-03-14

Autor: Ewa

W kwietniu 2021 roku Gabriel Lando, młody naukowiec pracujący w prestiżowym Instytucie Maxa Plancka Fizyki Układów Złożonych w Dreźnie, doświadczył traumy, która miała wpływ na jego karierę. Kiedy wszedł do biura swojego dyrektora, Jana-Michaela Rosta, jego obawy okazały się słuszne. Dyrektor miał zły dzień, co szybko przerodziło się w gniewne wybuchy i brutalne obelgi. Lando został publicznie upokorzony i określony mianem "autystycznego" oraz "bezużytecznego". Tego dnia w biurze dyrektora Lando wskazuje, że Rost był tak agresywny, że "walił w stół" – skrajne zachowanie, które zszokowało i zastraszyło młodego naukowca.

W wyniku śledztwa prowadzonego przez Deutsche Welle i magazyn "Der Spiegel" ujawniono, że przypadek Lando nie jest odosobniony. Ponad 30 byłych pracowników opisało podobne doświadczenia mobbingu i nadużywania władzy w różnych instytutach Maxa Plancka w Niemczech. Z wyjątkiem Lando, wszyscy pozostali badacze chcieli pozostać anonimowi z obawy o swoją karierę.

Instytut Maxa Plancka, zatrudniający prawie 25 tysięcy pracowników, ma reputację jednego z najlepjszych miejsc pracy dla naukowców na świecie. Jednak jego struktura hierarchiczna, w której wybitni naukowcy mogą działać bez znaczącego nadzoru, rodzi pytania o etykę i kulturę pracy. Thomas Sattelberger, były poseł do Bundestagu, zauważył, że takie warunki sprzyjają nadużyciom. Wskazał na potrzebę reform oraz wprowadzenia organów nadzorczych, aby zapobiec mobbingowi.

Niektóre relacje wskazują, że szczególnie kobiety czuły się dyskryminowane w porównaniu do mężczyzn. Użytkowniczka posługująca się pseudonimem Aubrey opisała, jak była pomijana w projektach badawczych, co stało się normą. Dodatkowo, wielu pracowników skarżyło się na długotrwały stres i depresję, często szukając profesjonalnej pomocy.

Pomimo twierdzeń MPG o zerowej tolerancji na mobbing, wiele osób, z którymi rozmawialiśmy, potwierdziło, że ich skargi nie były brane pod uwagę. Około 19 byłych doktorantów próbowało znaleźć pomoc w ustanowionych punktach kontaktowych, ale nie odniosło sukcesu. Gabriel Lando, który opuścił instytut po roku, wspomniał, że jego doświadczenie w Dreźnie było jak "bycie bitym psem".

Z badań wynika, że problem mobbingu w MPG dotyczy niemal co piątej osoby. W 2019 roku przeprowadzono ankietę, z której wynika, że wielu badaczy doświadczało nadużyć w różnych formach. Taka sytuacja stawia pod znakiem zapytania reputację instytutów, które inwestują duże środki w badania, jednocześnie ignorując toksyczne środowisko pracy. Owszem, MPG twierdzi, że stosuje procedury, ale świadkowie wskazują na systemową niewydolność tych mechanizmów.

Niemcy znów muszą stawić czoła sprawie, która może zaważyć na reputacji jednego z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych na świecie. Jakie kroki zostaną podjęte w celu zreformowania tej instytucji? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: nikt nie powinien czuć się zastraszany w miejscu pracy.