Świat

Niemcy Skazały Polkę na Dożywocie! Sensacyjne Kulisy Tragedii w Hanowerze

2024-07-26

Autor: Katarzyna

Ewa P. została skazana na dożywocie przez Sąd Regionalny w niemieckim Hanowerze za spowodowanie śmierci dwojga dzieci w wyniku tragicznego wypadku drogowego. W 2022 roku, jadąc z prędkością 180 km/h przy ograniczeniu do 70 km/h, kobieta uderzyła w samochód, którym podróżowała rodzina. Powodem była brawurowa jazda i wyścig z innym kierowcą.

Znajomi Ewy P. zgodnie twierdzą: "To była kwestia czasu"

56-letnia znajoma Ewy P. opowiedziała o ich rozmowach w pracy, które głównie dotyczyły samochodów. Zaznaczyła, że nigdy nie czuła się komfortowo w jej towarzystwie na drodze. „Na szczęście nigdy z nią nie jechałam, raz koleżanka tak zrobiła i poczuła się niekomfortowo ze względu na sposób, w jaki jeździła. Próbowałam jej przemówić do sumienia. To była tylko kwestia czasu, zanim coś się stanie” – mówiła.

Inna, 36-letnia znajoma stwierdziła, że Ewa P. nigdy nie przestrzegała przepisów i zawsze pędziła swoimi samochodami o dużej mocy. „Gdy widziałeś włączone reflektory na przeciwnym pasie, wiedziałeś, że to musi być Ewa. Nikt nie chciał z nią podróżować, lepiej było pojechać pociągiem lub samemu” – dodała.

Po tragedii: Szokujące zachowanie Ewy P.

Po trzech tygodniach od tragedii Ewa P. opuściła szpital i wróciła do pracy nowym samochodem, mimo zatrzymanego prawa jazdy. „To był temat rozmów wśród naszej załogi. Niektórzy podobno powiadomili policję” – zeznała jedna ze znajomych.

Według prokuratury, Ewa P. zarejestrowała nowy samochód na siostrę w Polsce, co miało umożliwić jej dalszą jazdę mimo braku uprawnień.

Brat Ewy P.: „Zemścili się na mojej siostrze”

Brat-bliźniak Ewy P. stwierdził, że jego siostra była „empatyczna” i „powściągliwa” z powodu trudnych doświadczeń życiowych. Opowiedział w sądzie o ich ciężkim dzieciństwie – poparzeniach, prześladowaniach w szkole oraz chorobach rodziców. Brat zarzucił znajomym Ewy P. zazdrość o jej samochody i stwierdził, że wykorzystali okazję, aby się na niej zemścić. Twierdził także, że czuł się bezpiecznie, kiedy z nią jeździł i przypomina sobie tylko jedną sytuację, gdy przekroczyła prędkość.

Czy Ewa P. faktycznie była prowokatorką drogowego nieszczęścia, czy może ofiarą systemu i zazdrości? Dożywocie stało się faktem, ale czy sprawiedliwość dosięgnęła właściwej osoby? Rozprawy ujawniły wiele, lecz wciąż pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi.

Czy Ewa P. zasłużyła na karę, którą otrzymała? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach poniżej!