Kraj

Niepokojące kulisy nocnej interwencji w Działdowie: "Co wyście mu k**** zrobili?"

2025-10-14

Autor: Katarzyna

Wstrząsające zdarzenia w Działdowie ujrzały światło dzienne, gdy Marek W., skazany na zaledwie cztery dni w więzieniu, trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami.

Nocna interwencja lekarzy

18 marca 2024 roku Marek W., starzejący się i zaniedbany alkoholik, został umieszczony w oddziale zewnętrznym więzienia w Działdowie. Już 21 marca, po nieprzyjemnych wydarzeniach, więzienna pielęgniarka wezwała pogotowie, które przewiozło go do szpitala.

Gdy dowódca zmiany zobaczył go podczas porannego apelu, nie mógł powstrzymać się od krytycznych słów: "Co wyście mu k**** zrobili?". Marek miał zabandażowaną głowę, ledwo trzymał się na nogach, a tuż przed zwolnieniem z aresztu upadł.

Tajemnice zakładu karnego

Wg insajdera, który postanowił zachować anonimowość, pracownicy Zakładu Karnego w Iławie starali się tuszować incydent, który miał miejsce w celi Marka. Na jego ciele zauważono podbite oko, wybite zęby i poważne urazy głowy.

Od początku, funkcjonariusze nie wezwali pogotowia zgodnie z obowiązującymi procedurami, a nawet nie nagrali interwencji, co wzbudza dodatkowe wątpliwości.

Makabryczne szczegóły interwencji

Funkcjonariusz, który był na dyżurze podczas nocy, ujawnił, że po avasze wezwano karetkę, zastępca kierownika polecił wyczyścić celę z krwi. Z relacji wynika, że niektórzy z pracowników więzienia przejawiali niepokojące zaniepokojenie na temat interwencji, a nawet wyrażali wątpliwości, jak postąpiono z Markiem.

Stanowisko służby więziennej

Na pytania dotyczące incydentu, rzeczniczka Zakładu Karnego podkreśliła, że działania funkcjonariuszy były zgodne z "standardowymi procedurami". Mówiła również, że Marek W. nie zgłaszał żadnych kontuzji, co zmniejszało prawdopodobieństwo interwencji.

Niewyjaśnione okoliczności

Prokuratura, będąc powiadomioną przez szpital o obrażeniach Marka, jednak nie przesłuchała dowódcy zmiany, w wyniku czego bardzo wiele pytań pozostało bez odpowiedzi. Po kilku miesiącach śledztwa, sprawa została umorzona.

W międzyczasie Marek, z uwagi na swoje problemy zdrowotne, nie był w stanie precyzyjnie opisać sytuacji z celi. Przypadek ten powraca w pisaniach prawników oraz mediów, które sugerują, że prawda o tym, co wydarzyło się w nocy, może nigdy nie wyjść na jaw.

Echa skandalu

Wszystko, co wydarzyło się w Działdowie, rzuca cień na działania służby więziennej w Polsce. Czyżbyśmy mieli do czynienia z lekceważeniem procedur i próbą ukrycia prawdy? Śledztwo w tej sprawie ujawnia nie tylko brutalityzację w więziennictwie, ale także poważne niedociągnięcia w systemie, które powinny zostać niezwłocznie naprawione.