Świat

Niezgodności w wypowiedzi Joe Bidena. Co naprawdę miał na myśli mówiąc o 'śmieciach'?

2024-10-30

Autor: Katarzyna

- Mówiąc o Portoryku, Biden odwołał się do 'pływającej wyspy śmieci'. Chciał w ten sposób ukazać, że Portorykańczycy są 'dobrymi, uczciwymi, szanowanymi ludźmi' – relacjonował prezydent.

Słowa Bidena wywołały burzę, a niektórzy interpretowali je dwojako – czy to sugerując, że 'jedynymi śmieciami' są zwolennicy Trumpa, czy też jako atak na Latynosów. Kluczowym momentem jest sformułowanie 'supporters', które w kontekście jego wypowiedzi może mieć różne znaczenie.

Biden później wyjaśnił na serwisie X, że odnosił się do 'nienawistnej retoryki dotyczącej Portoryko', którą szerzono podczas wiecu Trumpa. 'Demonizowanie Latynosów jest nierozsądne. To wszystko, co chciałem powiedzieć. Komentarze z tego wiecu nie odzwierciedlają tego, kim jesteśmy jako naród' – podsumował.

Dalsze kontrowersje związane z tymi słowami przywołują porównania do Hillary Clinton z 2016 roku, która stwierdziła, że 'połowa zwolenników Trumpa powinna być wyrzucona do kosza z odpadkami' z uwagi na ich 'rasistowskie, seksistowskie, homofobiczne, ksenofobiczne i islamofobiczne' poglądy. To porównanie mogło tylko zaognić sporadyczne napięcia między obozami politycznymi.

Rzeczniczka prasowa sztabu Trumpa, Karoline Leavitt, skomentowała, że "Joe Biden i Kamala Harris nie tylko nienawidzą prezydenta Trumpa, ale także gardzą milionami Amerykanów, którzy go wspierają".

Te kontrowersje ujawniają nie tylko napięcie polityczne, ale i rosnące podziały społeczne w Stanach Zjednoczonych, gdzie retoryka polityczna często prowadzi do przesady w ocenie przeciwników. W miarę jak zbliżają się kolejne wybory, takie wypowiedzi mogą mieć znaczący wpływ na polityczną dynamikę w kraju, a także na zaufanie obywateli do liderów.