Rozrywka

Niezłomna miłość Małgorzaty Rożniatowskiej: Aktorstwo w najtrudniejszych chwilach życia

2025-04-29

Autor: Marek

Spotkanie, które zmieniło życie

Małgorzata Rożniatowska i Adam Marszalik poznali się w czasach studiów teatralnych. Od pierwszego wejrzenia, magnetyczna więź między nimi była niezaprzeczalna. Ich związek szybko doprowadził do zaślubin w ikonicznej katedrze w Płocku, co aktorka wspomina jako jeden z najważniejszych momentów w jej życiu.

Miłość, która trwała 35 lat

Przez 35 lat tworzyli nie tylko zgrany duet małżeński, ale także artystyczny. Oboje byli silnymi osobowościami, które doskonale się uzupełniały. Cieszyli się radością rodzicielstwa z córką Bogusławą. Niestety, ich wspólne szczęście przerwała nagła śmierć Adama w 2011 roku, kiedy to odszedł zaledwie dwa miesiące przed swoimi 70. urodzinami.

Tragedia i determinacja

Rożniatowska doświadczyła smutku nie tylko śmierci męża; trzy lata wcześniej zmarł jej zięć w tragicznych okolicznościach w Andach. To niewiarygodne cierpienie nie złamało jej jednak, a wręcz przeciwnie: podjęła walkę o to, by kontynuować swoją pasję.

Aktorstwo mimo tragedii

Kiedy Małgorzata została zapytana, czy prawdą jest, że występowała w teatrze, gdy jej mąż leżał w szpitalu, odpowiedziała: "Nie ja pierwsza, nie ostatnia." Wspomina ostatnie chwile swojego ukochanego, podkreślając, że nawet w tej dramatycznej sytuacji, chciał wiedzieć, czy mógłby stanąć na scenie, aby wspierać jej karierę.

Wspomnienia z ostatnich dni

W przededniu śmierci Adam dopytywał się swojej córki, czy mama powtórzyła tekst na nadchodzące przedstawienie. Małgorzata wykonywała swój obowiązek artystyczny z pełną świadomością, co dzieje się w jej życiu prywatnym. "Wielu aktorów grało w dniu, gdy ich bliscy odchodzili. Każdy z nas ma swoją siłę i determinację" - przyznaje.

Nieprzemijająca miłość

Małgorzata Rożniatowska to przykład niezłomnej miłości i siły, która inspirowała nie tylko ją, ale także tych, którzy ją otoczyli. Dziś, mimo osobistych tragedii, kontynuuje swój artystyczny rozwój, pamiętając o tych, którzy ją kochali.