Sport

Norwescy skoczkowie żądają odszkodowania po skandalu z kombinezonami!

2025-03-11

Autor: Tomasz

W sieci pojawiło się kontrowersyjne nagranie autorstwa Jakuba Balcerskiego z portalu sport.pl, które ujawnia szokujące manipulacje przy kombinezonach norweskich skoczków narciarskich podczas Mistrzostw Świata 2025 w Trondheim. Nagranie pokazuje, że do kombinezonów wszywano sznurki, które usztywniały strój w kroku podczas lotu, co złamało zasady fair play. Dodatkowo ujawniono, że duplikowano chipy, co podważa zaufanie do całego systemu oceniania zawodów.

Prawnik Jon Wessel-Aas z kancelarii Glittertind zasugerował, że Marius Lindvik i Johann Andre Forfang mogą mieć podstawy do żądania odszkodowania od osób odpowiedzialnych za te zmiany, a także od Norweskiego Związku Narciarskiego. Portal vg.no podaje, że kluczowe jest udowodnienie, że kombinezony zostały celowo zmodyfikowane, łamiąc przepisy.

Zawodnicy, tacy jak Lindvik, który stracił ponad 260 tysięcy koron norweskich (około 94 tysięcy złotych) w nagrodach, oraz Forfang, który utracił ponad 60 tysięcy koron (około 22 tysięcy złotych), teraz stają w obliczu poważnych konsekwencji finansowych. Co więcej, mogą stracić przyszłe dochody z umów sponsorskich.

- Sportowcy byli nieświadomi przedstawionych im manipulacji, co może dawać im prawo do roszczeń. Nie podejrzewali, że coś jest nie tak - zaznacza Wessel-Aas. - Nie wiem, czy będą się domagać odszkodowania od osób fizycznych czy od związku, ale muszą stawić czoła wielu innym problemom - dodaje.

W dramatycznym oświadczeniu Lindvik i Forfang wyrazili swoje rozczarowanie: "Jesteśmy zdruzgotani. Nigdy nie skakalibyśmy w zmodyfikowanych kombinezonach, gdybyśmy o tym wiedzieli". Zawodnicy podkreślają, że zaufanie do wsparcia technicznego było ogromne, ale teraz starają się o pełną przejrzystość.

Trener kadry, Magnus Brevig, nie poruszał jeszcze kwestii ewentualnych roszczeń, ale szef skoków, Jan-Erik Aalbu, przyznał na konferencji prasowej, że manipulacje miały miejsce. - Wiedzieliśmy, że to niezgodne z przepisami, ale wierzyliśmy, że FIS tego nie wykryje - przyznał.

Skandal wybuchł po proteście ze strony Austrii, Słowenii i Polski podczas Mistrzostw Świata w Trondheim. Forfang na Instagramie nazwał sytuację "tragedią", a Lindvik przyznał, że nie miał pojęcia o manipulacjach i nie użyłby kontrowersyjnego kombinezonu, gdyby był świadomy tych oszustw. Czy norwescy skoczkowie otrzymają zadośćuczynienie, czy cała sprawa zakończy się skandalem? Wydaje się, że to dopiero początek tej skomplikowanej sytuacji!