Nowy rządowy program "NaszEauto" startuje, ale krytycy wskazują na liczbe problemów i luk
2025-02-01
Autor: Magdalena
Od poniedziałku Polska uruchamia nowy program wsparcia zakupu elektrycznych samochodów pod nazwą "NaszEauto". W ramach programu, osoby fizyczne mogą otrzymać maksymalną dopłatę wynoszącą 40 tys. zł, jednak tylko jeśli ich roczny dochód nie przekracza 135 tys. zł. Co ciekawe, dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą nie przewidziano takich ograniczeń dochodowych. Grzegorz Siemionczyk, analityk na portalu money.pl, w ironiczny sposób zauważył, że NFOŚiGW, instytucja zarządzająca programem, nie chce obciążać przedsiębiorców nadmiernymi wymaganiami.
Jak wynika z informacji, podstawowa kwota wsparcia dla przeciętnego Kowalskiego wynosi 18 tys. 500 zł. Można ją zwiększyć o dodatkowe 11 tys. 500 zł, jeśli spełni się wymogi dotyczące dochodów. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą ubiegać się z kolei o 30 tys. zł, nie spełniając żadnych dodatkowych warunków. Dodatkowo, zarówno osoby fizyczne jak i przedsiębiorcy mogą otrzymać do 10 tys. zł za złomowanie starego pojazdu spalinowego, który był w ich posiadaniu przez co najmniej trzy lata.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska stara się wyjaśnić, dlaczego program budzi kontrowersje. Ostateczne zasady dotyczące doplat zostały ustalone w oparciu o decyzje Rady Unii Europejskiej z lipca 2024 roku. Wczesniej jednak wiceminister Krzysztof Bolesta podkreślał, że celem programu jest nie tylko promowanie aut elektrycznych, ale również zmniejszenie udziału pojazdów spalinowych na polskich ulicach.
Kolejnym kontrowersyjnym punktem programu jest wykluczenie instytucji, takich jak floty samochodowe, z możliwości ubiegania się o dotacje. Z rynku motoryzacyjnego napływają już sygnały, że w ubiegłym roku aż 87% rejestracji elektryków przypadło na pojazdy kupowane przez instytucje.
"NaszEauto" obejmie jedynie nowe elektryczne samochody (BEV) o maksymalnej cenie netto 225 tys. zł, które nie były wcześniej zarejestrowane. Wprowadzono również zmianę, która pozwala na objęcie dotacjami pojazdów demonstracyjnych.
Jak wynika z analizy, rynek motoryzacyjny w Polsce jest wciąż zdominowany przez samochody flotowe i używane, co zagraża powodzeniu nowego programu. W 2024 roku zarejestrowano w Polsce jedynie 16 tys. nowych elektryków przy ponad 500 tys. sprzedanych nowych aut w ogóle. Właściciele starych samochodów mogą być bardziej zmotywowani do zezłomowania ich zamiast sprzedaży na rynku wtórnym.
Eksperci z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności ostrzegają przed kilkoma poważnymi wadami programu "NaszEauto". Wykluczenie spółek handlowych z dotacji oraz krótki czas naboru mogą skutkować niską efektywnością wykorzystania dostępnych środków.
Przedstawiciele resortu wyjaśniają, że istnieje możliwość ewaluacji programu, ale wprowadzenie zmian może być trudne do zrealizowania ze względu na napięte terminy wynikające z Krajowego Planu Odbudowy. W ramach nowego programu do rozdysponowania jest 1,6 mld zł, a środki muszą być wykorzystane do sierpnia 2026 roku.
Choć rządowe wsparcie ma na celu zwiększenie liczby pojazdów elektrycznych na drogach, w obliczu spadającego zainteresowania i braku włączenia sektora flotowego, wielu krytyków uważa, że "NaszEauto" nie przyniesie znaczących zmian w polskim krajobrazie motoryzacyjnym.