Obama ujawnia hipokryzję Trumpa: Biblia z Chin?!
2024-10-19
Autor: Magdalena
W trakcie wiecu w Tucson Barack Obama skrytykował Donalda Trumpa, twierdząc, że jego specjalne wydanie Biblii, które promuje, pochodzi z Chin. To nie pierwszy raz, kiedy były prezydent uderza w swojego rywala. W kontekście trwającej kampanii wyborczej Trumpa, Obama zwrócił uwagę na niespójność w jego postawie wobec Państwa Środka, którym Trump groził wysokimi cłami w przypadku inwazji na Tajwan.
"Powiedziałbym Chinom: Jeśli wkroczycie na Tajwan, zamierzam was opodatkować od 150 do 200 procent" - cytują media wypowiedź Obamy, nawiązując do sytuacji geopolitycznej w regionie. Obama dodał ironicznie, że Trump życzy sobie, aby ludzie kupowali Biblię z jego nazwiskiem widniejącym obok ewangelistów, ale „gdzie w ogóle są drukowane te Biblie?".
Trump, z kolei, w czasie kampanii zapowiedział wprowadzenie ceł w wysokości 10-20% na większość importu, a nawet do 60% na produkty z Chin, co miało prowadzić do wzrostu produkcji w USA. Jego polityka wywołała antychińskie nastroje w Ameryce, mimo jego bliskich relacji z Xi Jinpingiem, prezydentem Chin.
Spór o Tajwan zyskuje szczególne znaczenie w kontekście napięć między USA a Chinami. Chiny uznają Tajwan za swoją prowincję, podczas gdy Tajwan stawia opór tym roszczeniom. Obecna sytuacja polityczna i jakiekolwiek działania militarne mogą prowadzić do poważnych konsekwencji w regionie.
Interesujące jest to, że media donosiły o tysiącach egzemplarzy Biblii wydrukowanych w Chinach, z hasłem „Bóg, błogosław USA”. To kolejny przykład hipokryzji i dwuznaczności w podejściu Trumpa do spraw międzynarodowych, gdzie z jednej strony stara się być twardym graczem, a z drugiej korzysta z okazji do zarobku, nawet na produktach pochodzących z kraju, który określa jako swojego głównego rywala.