Finanse

Odwiedziłem Niemcy, aby zobaczyć kryzys na własne oczy. "Te wybory to ostatnia szansa, jeśli partie demokratyczne tego nie uporządkują, będzie źle"

2025-02-19

Autor: Magdalena

Droga prowadząca do Drezna zaczyna się od szpalerów plakatów wyborczych. Spośród kandydatów patrzy na kierowców głównie Alice Weidel z skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Jej kontrowersyjne poglądy, w tym na temat relacji z Rosją mimo konfliktu w Ukrainie, budzą wiele emocji. Na plakatach dominuje hasło "Czas na pokój", podczas gdy liderka lewicy, Sara Wagenknecht, apeluje o odbudowę kontaktów z Moskwą, zwracając uwagę na problem niekontrolowanej migracji.

W miarę zbliżania się do centrum, widoki zmieniają się na bardziej tradycyjne. Plakaty CDU, z kanclerzem Friedrichem Merzem na czołowej pozycji, pokazują hasło "Silny kanclerz. Silne Niemcy", co jest analizowane jako atak na obecnego kanclerza z SPD, który obiecuje "stabilne emerytury".

Ta polityczna topografia odzwierciedla wyniki wyborów do saksońskiego Landtagu sprzed roku, w których AfD zdobyła 30,6 proc. głosów, przegrywając minimalnie z CDU (31,9 proc.). CDU zdołało obronić się w dużych miastach, gdzie poparcie dla partii prodemokratycznych pozostaje na wyższym poziomie. W regionach wiejskich jednak dominacja AfD była wyraźna. Michał Kędzierski z Ośrodka Studiów Wschodnich zauważył, że wynik AfD mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie nagłe ogłoszenia Volkswagena o planach oszczędnościowych, które mają wpływ na region.

Widząc zatłoczoną rotundę Szklanej Manufaktury na obrzeżach pięknego Großer Garten, przypominam sobie, że zakład ten był świadkiem kluczowych momentów w historii przemysłu niemieckiego. Gerhard Schröder, kanclerz, który wspierał uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu, zaczął również budowę tej fabryki. Obecnie Niemcy borykają się z najwyższymi kosztami energii w Europie, a problemy te znacząco wpływają na konkurencyjność ich przemysłu.

Pracownicy fabryki, którzy od lat z dumą reprezentowali markę Volkswagen, czują niepewność co do przyszłości. Rene Rostock, członek związku zawodowego IG Metall, wyraża zaniepokojenie trudną sytuacją w zakładzie, który ma zakończyć produkcję do końca 2025 roku. "Czujemy się, jakbyśmy dostali w twarz", mówi Rostock, będący skrajnie przejętym przyszłością swoich współpracowników.

Niemiecka polityka jest nieprzewidywalna, a nadchodzące wybory mogą być ostatnią szansą dla partii demokratycznych. "Potrzebujemy taniej energii, wzrostu produkcji i realnego planu działania", dodaje Rostock. Jego słowa odbijają się echem w kontekście rosnącej popularności AfD w Niemczech wschodnich, gdzie poczucie marginalizacji oraz ekonomicznej niesprawiedliwości są znaczącymi przyczynami dla wzrostu skrajnych poglądów.

Kiedy przenoszę się do Zwickau, dawnego serca produkcji Trabanta, w atmosferze jest dużo niepewności. Obecni pracownicy opowiadają o swoich doświadczeniach, odczuwają, że ich miejsca pracy są teraz w niebezpieczeństwie. "Pracuję tu pół życia", mówi jeden z pracowników, a jego oczy wskazują smutek i niepewność. A co ze Zwickau? "Zmiany będą stopniowe i będą nazywane śmiercią na raty" - podsumowuje jeden z analityków, podkreślając, że przekształcenia w zakładzie mogą ostatecznie doprowadzić do problemów społecznych w regionie.

W kontekście nadchodzących wyborów, gdzie AfD może zyskać na popularności, Kędzierski wskazuje na znaczenie słuchania głosu ludzi. "Jeśli partie demokratyczne nie zajmą się tym w porę, to może to oznaczać koniec demokratycznej reprezentacji w kolejnych wyborach". Obawy te podziela wiele osób w regionach wschodnich, gdzie kryzys gospodarczy rodzi niepokój społeczny, co może prowadzić do dalszego wzrostu radykalnych postaw.

Niemcy potrzebują teraz dobrego przywództwa i strategii, by nie tylko stawić czoła kryzysowi przemysłowemu, ale także zabezpieczyć stabilność polityczną w kraju.