Kraj

Pan Roman wyprzedaje kiosk. Chce ratować syna – dramatyczna historia rodziny z Torunia!

2024-07-25

Autor: Marek

Pan Roman z Torunia stanął przed trudnym wyzwaniem. Z powodu ciężkiej choroby syna, która wymaga kosztownego leczenia, zdecydował się wyprzedać asortyment swojego kiosku. Jego syn od kilku dni przebywa w jednym z bydgoskich szpitali w ciężkim stanie. Internetowa mobilizacja przyniosła nadzieję na finansowe wsparcie.

Kiosk na ulicy Przybyłów – biznes syna był ofiarą pecha i nieszczęść

Niewielki kiosk, stojący przy przystanku autobusowym na ulicy Przybyłów w Toruniu, od dwóch lat był własnością syna pana Romana. Młody przedsiębiorca włożył wiele energii i zaangażowania w rozwój swojej firmy. Jednak seria niefortunnych zdarzeń, w tym kradzież i rosnące problemy finansowe, doprowadziły do zadłużeń. Syn pana Romana cierpi również na poważną chorobę wątroby, co tylko pogorszyło sytuację.

Przeszczep wątroby i dramatyczne chwile w bydgoskim szpitalu

W listopadzie 2023 roku syn pana Romana przeszedł przeszczep wątroby, jednak jego stan zdrowia nie pozwalał na powrót do pracy. W krytycznym stanie trafił do szpitala w Bydgoszczy. Pan Roman, zdeterminowany, aby wspierać swojego syna, postanowił zamknąć interes i wyprzedawać asortyment kiosku.

Internetowa lawina pomocy i koszmar rodziców

Historie o poświęceniu pana Romana szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. Dzięki internetowemu rozgłosowi, akcja pomocy ruszyła pełną parą. Ludzie z całego kraju wyrazili swoje wsparcie.

"Mam inne problemy teraz na głowie. Ciągle tylko płacz i rozpacz. Każdy telefon to stres, że usłyszę złą wiadomość o stanie zdrowia syna" – mówi pan Roman.

Jednak z każdym dniem wciąż brakuje dobrych wiadomości, na które rodzina tak bardzo czeka.

Złośliwi komentatorzy i walka o przetrwanie

Nie brakuje także krytycznych głosów. "Niektórzy twierdzą, że chcemy się dorobić kosztem syna. Jak tak można? Nie chcemy już tego rozgłosu" – dodaje żona pana Romana z żalem.

"Oddałbym wszystko, aby syna wrócił do zdrowia. Ja już swoje przeżyłem, on ma całe życie przed sobą" – mówi z nadzieją pan Roman.

"Nie chcę już tego kiosku, nie mogę na niego patrzeć. Przypomina mi o moim synu, którego tu teraz nie ma. Pomagałem mu, siedzieliśmy tu razem. Teraz jego tu nie ma" – dodaje z bólem.

Ratunek w zasięgu ręki

Pomimo wszystkich trudności, nadzieja na poprawę stanu zdrowia syna pana Romana nie gaśnie. Każda pomoc, każde wsparcie finansowe zbliża ich do upragnionego celu – zdrowia i szczęśliwego życia dla ich ukochanego syna.

Czy pan Roman zdoła uratować swojego syna? Czy wsparcie ludzi pomoże w trudnych chwilach? Śledźcie tę poruszającą historię – być może wspólnie damy radę przywrócić nadzieję tej zrozpaczonej rodzinie.