PiS domaga się komisji śledczej w PE – Skandal wart miliardy? Co tak naprawdę się kryje?
2025-02-14
Autor: Jan
Polska scena polityczna ponownie znalazła się w centrum uwagi w związku z kontrowersyjną inwestycją Google w wysokości 5 milionów dolarów na rozwój sztucznej inteligencji. Polski Fundusz Rozwoju oraz gigant technologiczny zawarli umowę, co miało na celu przyspieszenie wdrożenia AI w Polsce. Jednak ta kwota jest zdumiewająco niska w porównaniu do inwestycji, jakie zainwestowały inne państwa oraz sama firma Google.
Eksperci branży cyfrowej nie mają wątpliwości – rząd Donalda Tuska ma poważny problem. Patryk Jaki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, na piątkowej konferencji prasowej ostro skrytykował tę sytuację, wskazując, że poprzednia administracja nie ma czym się chwalić, zwłaszcza w kontekście znacznych środków unijnych przeznaczanych na różnorodne projekty.
"Skandaliczny program, bezsensowna propaganda"
Zdaniem Jakiego, zaprezentowany projekt wart 5 milionów dolarów stanowi symbol wielkiego niepowodzenia. „To sukces na miarę skandalu” – powiedział, ironizując nad wartością inwestycji. Podkreślił, że w przeszłości dostępne były fundusze, które mogłyby przyczynić się do bardziej znaczącego rozwoju technologii, ale zostały zmarnowane na programy, które Teraz nie przynoszą realnych korzyści. Jaki zauważył, iż polityki klimatyczne i środowiskowe promowane przez Tuska przyczyniły się do wycofywania się niektórych krajów z ważnych negocjacji.
Dalsze odczucia europosłów są jednoznaczne. „Będziemy domagać się, aby wyjaśniono, które osoby w Parlamencie Europejskim były beneficjentami tych kontrowersyjnych funduszy” – stwierdził Jaki, dodając, że potrzebują jednej czwartej podpisów do złożenia wniosku o utworzenie specjalnej komisji śledczej.
Eurodeputowany Tobiasz Bocheński również wyraził swoje zaniepokojenie: „To jeden z największych skandali, z jakimi mieliśmy do czynienia. Pieniądze przeznaczone powinny być skierowane na rozwój, a tymczasem posłużyły do lobbingu za nieefektywnymi rozwiązaniami przygotowanymi przez Komisję Europejską" - stwierdził.
W oczekiwaniu na odpowiedzi eurodeputowanych rządzącej koalicji w sprawie podpisów, przyszłość tej sprawy staje się coraz bardziej niepewna. Coraz wyraźniej widać, że polityka, w którą zaangażowane były różne instytucje, wymaga dokładniejszej analizy oraz ewentualnych konsekwencji.
Z informacji płynących z Brukseli wynika, że interesy unijne są nieodłącznie związane z lobby, przez co granice między polityką a biznesem w tej sferze stają się coraz bardziej nieprzejrzyste. Jakie będą dalsze losy tego skandalu? Jakie ważne szczegóły ujrzą światło dzienne? O tym na pewno będziemy informować na bieżąco.