Plagiat w literaturze: Znana pisarka pod ostrzałem!
2024-08-13
Autor: Tomasz
Plagiat w literaturze: Znana pisarka pod ostrzałem!
Znana pisarka Agata Tuszyńska, autorka takich hitów jak "Singer. Pejzaże pamięci", "Długie życie gorszycielki" czy "Oskarżona: Wiera Gran", znalazła się w centrum skandalu po wydaniu swojej książki "Jamnikarium" w 2016 roku. Książka zawiera fragmenty, które jak twierdzi Włodzimierz Gibasiewicz, zostały skopiowane z jego pracy "Psy znanych i lubianych" z 1992 roku. Gibasiewicz podkreśla, że Tuszyńska nie podała źródła ani nie oznaczyła zapożyczonych fragmentów, co traktuje jako plagiat.
Tuszyńska w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznała, że z powodu niedopatrzenia jej i wydawcy, bibliografia określająca źródła inspiracji i cytatów nie została zamieszczona w książce. Wydawnictwo MG podkreśliło, że nie było świadome zapożyczeń i inspiracji.
Włodzimierz Gibasiewicz przyznał, że zachwycał się pracami Tuszyńskiej, ale odkrycie fragmentów jego książki w "Jamnikarium" wprawiło go w szok. "To po prostu plagiat, nic więcej" – powiedział Gibasiewicz. Dodaje, że takie błędy zaczynają się od drobnych plagiatów, ale mogą prowadzić do większych nadużyć w literaturze.
Pomimo początkowego szoku, Gibasiewicz i Tuszyńska zawarli porozumienie. W nadchodzącej książce Gibasiewicza "Figa i ja", która ukaże się na przełomie października i listopada, znajdzie się rozdział tłumaczący jego reakcję na tę sytuację oraz wyjaśnienia Tuszyńskiej.
Czy Tuszyńska logicznie wytłumaczyła się z braku źródeł w "Jamnikarium"? "Niedopatrzenia swojego i wydawnictwa" – tak brzmiało oświadczenie Tuszyńskiej dla "Gazety Wyborczej". Gibasiewicz jednak uważa, że w przypadku tak doświadczonej pisarki brzmi to mało wiarygodnie.
Wydawnictwo MG również podkreśliło, że nie było świadome zapożyczeń, a fakt, że bibliografia nie została zamieszczona, budzi kontrowersje.
Dlaczego Gibasiewicz zrezygnował z dochodzenia swoich praw w sądzie? „Bieganie po sądach nie leży w mojej naturze. Nagłośnienie sprawy jest już wystarczającą karą” – powiedział.
Wojciech Szot zasugerował na Facebooku, że Gibasiewicz mógł wykorzystać tę sytuację do promocji swojej książki. Gibasiewicz stanowczo to odrzuca, twierdząc, że był zupełnie nieświadomy, że artykuł w "Gazecie Wyborczej" na ten temat w ogóle się pojawi.
Ciekawostka!
Cała ta sprawa pokazuje, jak ważne jest rzetelne podejście do tworzenia literatury. Czy to wina niedopatrzenia, czy celowe działanie? Jedno jest pewne – świat literacki czeka z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń.
Bądź na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ze świata literatury. Śledź nas na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku!