Po Powodzi: Gigantyczne Propozycje Ubezpieczeń, Których Nikt Nie Może Odrzucić!
2025-07-07
Autor: Katarzyna
Mieszkańcy Zmagają się z Kosmicznymi Stawkami Ubezpieczeń
Mieszkańcy dotkniętych powodzią terenów są zdesperowani. Po dramatycznych zniszczeniach, które zaskoczyły wiele rodzin, kluczowym problemem stały się stawki za polisy ubezpieczeniowe. Osoby, które jeszcze niedawno odnawiały swoje polisy, nagle znalazły się w pułapce astronomicznych ofert.
Maria Łukaszewska, właścicielka pensjonatu, ujawnia: „Dostałam ofertę na 96 tys. złotych, podczas gdy wcześniej płaciłam jedynie 8 tys. Zyski z naszej działalności roczne nie przekraczają 400 tys. zł - to absurd!”
Sytuacja Właścicieli Pensjonatów Przeradza się w Koszmar
Po tragicznej powodzi w Stroniu Śląskim, Maria i jej siostra starały się ubezpieczyć swoją wyremontowaną posesję. Każda instytucja ubezpieczeniowa podniosła ręce, mówiąc „nie” przy ubezpieczaniu od ryzyka powodzi. To nie tylko zawirowania rynkowe, ale i strach o przyszłość.
Siostra Marii dodaje: „Straciliśmy wszystko. To katastrofa, która nie pozwala myśleć o przyszłości z optymizmem.”
Inni Mieszkańcy Także W Obliczu Porażki Ubezpieczeń
Agnieszka Żabińska z Stójkowa również zapragnęła ubezpieczyć swój dom. Zgubiła jednak nadzieję, gdy każde towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło, pozostawiając ją w niepewności. Jej dom obmywała woda do poddasza, ale nikt nie chciał jej pomóc.
Mówi: „Wartość budynku została znacznie zaniżona, a większość ubezpieczeń nie obejmuje nawet podstawowego mienia.”
Nawet Gminy Walczą z Rośniejącymi Stawkami Ubezpieczeń!
Stronie Śląskie nie jest wyjątkiem. Gminy starają się znaleźć jakiekolwiek towarzystwo ubezpieczeniowe, ale oferty są astronomiczne. Burmistrz Dariusz Chromiec informuje, że ich stawki wzrosły pięciokrotnie w porównaniu z ubiegłymi latami.
Mówi: „Nie możemy przyjąć oferty za 5 milionów złotych, kiedy wcześniej płaciliśmy raptem 30 tysięcy. To biurokratyczna pułapka.”
Bezradność Ubezpieczycieli i Przeszłe Katastrofy
Reprezentanci Polskiej Izby Ubezpieczeń nie odnoszą się do prośby o komentarz na temat tej niepokojącej sytuacji. W ich odpowiedzi mówią jedynie o konieczności kalkulacji ryzyka.
Jednak mieszkańcy zdają sobie sprawę, że szkody były dwuetapowe. Pierwsza fala zalania była naturalnym żywiołem, ale druga okazała się być katastrofą budowlaną.
Tomasz Mazurek, prezes spółdzielni mieszkaniowej, podsumowuje: „Mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu – to nie tylko zwykła powódź, lecz kluczowy moment dla naszej społeczności.”