Świat

Polska firma z PiS: Jak Nitro-Chem stracił niesamowitą szansę na produkcję amunicji

2024-09-10

Autor: Andrzej

W listopadzie 2022 roku, podczas wizyty koreańskiego potentata zbrojeniowego Hanwha Group, kierownictwo Nitro-Chem usłyszało, że ich dni w firmie są policzone. Choć Nitro-Chem, największy producent trotylu w krajach NATO, miał wszystko, by stać się kluczowym graczem w produkcji amunicji 155 mm, sytuacja uległa nagłemu pogorszeniu. Rada nadzorcza pozbyła się dotychczasowego zarządu, na rzecz politycznych nominacji.

Zaraz po inwazji Rosji na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku, na świecie wzrosło zainteresowanie produkcją amunicji. Polska była w trudnej sytuacji, produkując jedynie około 6 tysięcy pocisków kal. 155 mm rocznie, podczas gdy ukraińskie siły wystrzeliwały dziennie około 60 tysięcy pocisków.

Kiedy Polska chciała zwiększyć produkcję, Nitro-Chem był na najlepszej drodze do pozyskania technologii produkcji amunicji kal. 155 mm. Koreą Południowa zainwestowała ogromne pieniądze w rozwój swojego przemysłu zbrojeniowego, a Nitro-Chem miał szansę stać się częścią tej rewolucji. Nawiązane rozmowy dotyczące budowy dedykowanej kuźni na terenie zakładu zdawały się zapowiadać sprzedaż tysięcy pocisków.

Jednak polityka przekreśliła te marzenia. W wyniku wewnętrznych napięć, zarząd Nitro-Chemu usłyszał stwierdzenie, które zdefiniowało ich los: "Oni są z PiS, a wy jesteście nikim". Po tym incydencie, zarząd został natychmiast zdymisjonowany, a negocjacje z Hanwha Group zakończone. Nowe kierownictwo, niekompetentne i nieobeznane w temacie, zadecydowało o zerwaniu pomocy technologicznej. Nitro-Chem stanął w obliczu kryzysu produkcyjnego, gdyż Polska wciąż boryka się z niedoborem amunicji.

W niedługim czasie po tej katastrofalnej zmianie, Nitro-Chem musiał skonfrontować się z kolejnym problemem: zbyt mocno podjętą decyzję o wymianie sprzętu do produkcji amunicji, co wiązało się z dużymi stratami finansowymi. Koszt budowy hali do napełniania pocisków wzrósł z 7,7 miliona złotych do 8,5 miliona, co stanowiło olbrzymie wydatki w kontekście niewielkiej produkcji.

To, co miało być szansą na rozwój, przerodziło się w spirale upadku, a dziś Nitro-Chem zmaga się nie tylko z brakiem technologii i umów, ale i z rosnącymi kosztami i niejasnymi decyzjami zarządu. Kwestia, jaką wytłumaczenie mogą mieć takie decyzje, wciąż pozostaje pytaniem bez odpowiedzi. Jak Polska armia poradzi sobie w nadchodzących miesiącach, w obliczu potencjalnych zagrożeń? Jedno jest pewne: historia Nitro-Chemu to ostrzeżenie o kosztach politycznego nepotyzmu w kluczowych gałęziach przemysłu.