Polska mogła mieć swojego odpowiednika Revoluta. Jak Cinkciarz zbankrutował przez biurokrację
2024-10-22
Autor: Marek
Revolut jako globalny fenomen
Revolut to obecnie globalny fenomen, którego historia z Londynu z 2014 roku stała się inspiracją dla wielu start-upów. Kiedy Nikolay Storonsky zainwestował 300 tys. funtów w pomysł stworzenia aplikacji mobilnej do wielowalutowych płatności, od razu wiedział, że trafił w dziesiątkę. Warto jednak zauważyć, że w tle tej historii kryją się kontrowersje związane z finansowaniem oraz powiązaniami z rosyjskim oligarchą Jurijem Milnerem.
Cinkciarz a Revolut
Obecnie Revolut ogłasza, że cztery miliony Polaków korzysta z jego usług. W przeciwieństwie do niego, polski fintech Cinkciarz.pl, mający swoją siedzibę w Zielonej Górze, stoi na krawędzi upadku z powodu zawirowań związanych z decyzją Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).
Historia Cinkciarza
Początek działalności Cinkciarza to także historia pełna pasji i przedsiębiorczości. Powstał z inicjatywy byłego informatyka, który po pracy w Wielkiej Brytanii otworzył kantor walutowy i wprowadził nowatorskie rozwiązanie online. Obecnie grupa Conotoxia, do której należy Cinkciarz, obsługuje milion klientów, a ich aplikacja walutowa zdobyła zaufanie 130 tysięcy użytkowników.
Wyzwania i problemy finansowe
Prawdziwe wyzwania zaczęły się, gdy KNF cofnęła zezwolenie na świadczenie usług płatniczych Cinkciarza z powodu rzekomego braku stabilności i ostrożności w zarządzaniu. Klienci zostali nagle odcięci od dostępu do swoich pieniędzy, co spowodowało wielkie zamieszanie, szczególnie w sezonie wakacyjnym, gdy wielu podróżnych i przedsiębiorców zostało bez środków.
Opóźnienia i biurokracja
Ostatnie doniesienia ujawniają, że opóźnienia w wypłatach były wynikiem wymagań stawianych przez KNF oraz sabotowania przez banki i dostawców płatności. Cinkciarz zmagał się także z problemami finansowymi, szukając wsparcia w bankach, które okazały się być niechętne do udzielania kredytów dla konkurencyjnych firm.
Systemowe przeszkody
Na domiar złego, KNF postanowiła utrudnić Cinkciarzowi jakiekolwiek działania prawne mające na celu zaskarżenie decyzji. Systemowe opóźnienia i biurokratyczne przeszkody doprowadziły do sytuacji, w której Cinkciarz zastał się w pułapce, gdzie musiał kontynuować operacje mimo braku wsparcia finansowego i ostrych regulacji.
Lekcje i przyszłość
Z perspektywy czasu warto zastanowić się, czy polski informatyk z Zielonej Góry nie popełnił błędu, decydując się na walkę z systemem. Może lepiej byłoby pójść w ślady Revoluta i przenieść działalność na Litwę, aby uzyskać bankową licencję. Tak czy inaczej, Cinkciarz staje się przykładem, jak biurokracja i brak współpracy z instytucjami mogą zniszczyć zapoczątkowane z sukcesem historie.