Polska stosuje nadtlenek wodoru w rzekach. Eksperci w szoku: "Zabija wszystko!"
2024-08-24
Autor: Katarzyna
Nadtlenek wodoru, substancja chemiczna znana głównie z zastosowań w kosmetykach, znalazła nowe życie w walce o czystość polskich rzek. Do Kłodnicy, dopływu Odry, wpompowano tę substancję, aby przeciwdziałać niebezpiecznemu rozwojowi złotych alg, czyli prymnesium parvum, które przyczyniły się do masowego wymierania ryb. Liczne badania, w tym publikacje w renomowanym czasopiśmie naukowym „Nature”, potwierdzają rosnący problem zakwitów glonów, które stają się coraz częstsze i intensywniejsze w skali globalnej.
Czym są zakwity glonów i dlaczego to problem?
Glony, to mikroskopijne organizmy, niezbędne dla ekosystemów wodnych, mogą w nadmiarze stać się niebezpieczne dla zdrowia środowiska. Właśnie tak dzieje się w przypadku złotych alg, które wytwarzają toksyczne substancje szkodliwe dla ryb i ludzi. Czynniki takie jak wyższe temperatury wody, nadmiar światła oraz wzrost składników odżywczych, spowodowany działalnością rolniczą, przyczyniają się do nasilających się zakwitów. Coraz większe obawy dotyczą także wpływu zmian klimatycznych na ten proceder.
Masowe wymieranie ryb w Odrze w 2022 roku zostało uznane za „katastrofę ekologiczną spowodowaną przez człowieka”. Badania wykazały, że zasolenie wody spowodowane zrzutami z przemysłu, w tym kopalń węgla, sprzyja rozwojowi toksycznych mikroalg. To powoduje, że pierwszym sygnałem problemu mogą być martwe ryby unoszące się na wodzie.
Jak nadtlenek wodoru wpływa na środowisko?
Zgodnie z informacjami Ministerstwa Klimatu i Środowiska, zastosowanie nadtlenku wodoru zlikwidowało aż 90% glonów w rejonie połączenia kanału Gliwickiego i Kłodnicy. Nie jest to jednak pierwszy przypadek użycia tej substancji do zwalczania mikroorganizmów - jej skuteczność testowano także w Wielkiej Brytanii już w 2017 roku. Eksperci wskazują, że polskie władze po raz pierwszy zdecydowały się na zastosowanie jej w rzece, a nie w wodzie stojącej.
Wpływ na ekosystem jest jednak kwestią sporną. Jacek Engel, prezes Fundacji Greenmind, podkreśla, że wpływ nadtlenku wodoru na inne części ekosystemu, takie jak plankton, nie został w pełni zbadany. Ekspert zauważył, że wykorzystanie tego środka chemicznego należy porównywać z problemem rozprzestrzeniania się złotych alg i ich toksyczności.
Z danych wynika, że polskie władze rozpoczęły monitoring skutków użycia nadtlenku wodoru. Naukowcy, w tym Elisabeth Varga, wskazują, że kluczowe jest odpowiednie stężenie substancji, aby skutecznie zabić mikroalgi, ale jednocześnie nie zaszkodzić innym organizmom wodnym. Badania wykazały, że nadtlenek wodoru szybko się rozkłada i teoretycznie nie powinien zaszkodzić rybom ani bezkręgowcom.
Krytyka nadtlenku wodoru jako rozwiązania
Jednak eksperci zwracają uwagę, że nadtlenek wodoru to tylko „środek doraźny” - w ocenie Juliosa Kontchou, toksykologa z Greenpeace Germany, to nie jest ciągłe rozwiązanie trawiącego Odry problemu. Ministerstwo Klimatu również podkreśliło, że użycie nadtlenku to krok podejmowany w sytuacji kryzysowej. Kluczowe w sytuacji jest zredukowanie zanieczyszczeń i zasolenia wody, co wymaga dalszych działań ze strony władz.
Oczywiście, zgadzając się z tymi uwagami, eksperci podkreślają, że potrzeba szerszego podejścia do problemu, w tym monitorowania i redukcji zanieczyszczeń w źródłach. Ekolodzy alarmują, że Odrze potrzebna jest ochrona, która wykracza poza chwytliwe środki doraźne, a generuje prawdziwe zmiany w systemie zarządzania rzeką. Z danych Greenpeace wynika, że wiele dopływów Odry jest bardziej zasolone niż Morze Bałtyckie, co obrazuje skalę zagrożenia.
Podsumowując, kryzys wodny w Polsce wymaga zdecydowanych działań i odpowiednich regulacji, aby zmniejszyć zanieczyszczenia oraz chronić lokalne ekosystemy. Na horyzoncie pojawiają się plany budowy instalacji odsalających, ale czy to wystarczy, aby uratować Odrę?