Rozrywka

Potwór: Tragedia Eda Geina - Recenzja przerażającej serii od Netflixa

2025-10-07

Autor: Anna

Epicki powrót Ryana Murphy'ego

Ryan Murphy, mistrz opowieści o amerykańskich zjawiskach, powraca z nową odsłoną swojej kontrowersyjnej antologii „Potwór”. Tym razem skupia się na Edzie Geinie — postaci, która od lat straszy wyobraźnię. Gein, znany jako „rzeźnik z Plainfield”, to nie tylko tło dla brutalnych zbrodni, lecz także archetyp dla wielu fikcyjnych potworów, które zagościły w kulturze popularnej.

Nowe spojrzenie na kultowego mordercę

Pytanie, które nasuwa się od samego początku, to: czy możemy odkryć coś nowego w tej opowieści, tak mocno przekształconej przez popkulturę? Netflix serwuje nam odpowiedź, która jest jednocześnie złożona i niepokojąca. Głównie dzięki niezrównanej roli Charliego Hunnama — aktora, który w roli Geina dokonuje przerażającej transformacji.

Mistrzowska kreacja Hunnama

Hunnam nie odgrywa tylko złożonego psychopaty, lecz przedstawia Geina jako zagubioną, tragiczną postać. Jego wolne, niezdarne ruchy i nerwowy uśmiech budują postać, która na długo pozostaje w pamięci widzów.

Psychologiczna głębia mrocznego dramatyzmu

Serial unika prostych wyjaśnień i zmusza widzów do konfrontacji z ponurą prawdą, że wiele potworów narodziło się z najciemniejszych zakątków ludzkiej duszy. Sceny, w których Gein milczy i „pracuje” w swojej stodole, osiągają szczyty psychologicznego napięcia, które śmiało mogłyby konkurować z najlepszymi dziełami kryminalnymi.

Mroczna estetyka, która hipnotyzuje

Niestety, tam gdzie Hunnam błyszczy, ekipa Murphy'ego często wpada w pułapkę własnego stylu. Wizualnie to majstersztyk — zgnilizna Geinowego gospodarstwa, otoczonego mgłą pól kukurydzy, tworzy atmosferę gęstą niczym mrok. Jednak stylizacja bywa czasami przytłaczająca, co zamienia dramat w przygnębiający spektakl.

Głos ofiar w mroku legendy

Twórcy podjęli wyzwanie, by opowiedzieć historię Geina, nie gloryfikując go. Próbują oddać głos ofiarom — Bernice Worden i Mary Hogan, ukazując je jako realne postacie, których losy zniszczyły małe miasteczko. Serial skutecznie pokazuje, jak zbrodnie Geina wpłynęły na społeczność, zasiewając ziarna paranoi i strachu.

Podsumowanie: Cień potwora na zawsze

„Potwór: Historia Eda Geina” to dzieło, które potrafi hipnotyzować, ale i nużyć. Kreacja Charliego Hunnama sprawia, że warto zobaczyć tę produkcję, mimo że styl Murphy'ego chwilami staje się zbyt nachalny. Serial stawia fundamentalne pytania o granice między człowiekiem a bestią oraz o naszą obsesję na punkcie seryjnych morderców. W efekcie dostajemy mroczny portret, który nie oferuje łatwych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji nad naturą zła.