Pożar terminala naftowego na Krymie. Rosjanie w poważnych tarapatach
2024-10-11
Autor: Michał
Terminal w Teodozji, największy na Krymie pod względem przeładunku produktów naftowych, ma kluczowe znaczenie dla rosyjskiej armii. Już w marcu 2023 roku stał się celem ukraińskich ataków.
W poniedziałek rano, po ataku ukraińskich dronów, na terenie terminala wybuchł groźny pożar. Według kanału Krymskij Wieter, w czwartek doszło do eksplozji kolejnej cysterny z paliwem, co jeszcze bardziej pogorszyło sytuację.
W wyniku pożaru ponad tysiąc osób zostało ewakuowanych, a w Teodozji ogłoszono stan wyjątkowy. Od dwóch dni ruch wokół terminala jest znacznie ograniczony, a pojazdy są kierowane na alternatywne trasy, co powoduje dodatkowe komplikacje.
Walka z pożarem trwała przez wiele godzin, a obszar objęty ogniem wynosił aż 2,5 tys. mkw. Mieszkańcy wyrażają swoje obawy nie tylko o swoje zdrowie, ale także o kondycję środowiska naturalnego w regionie. Choć nie odnotowano znacznego wzrostu stężenia szkodliwych substancji w powietrzu, lokalni mieszkańcy zgłaszają problemy zdrowotne, takie jak bóle głowy, zawroty głowy oraz uporczywy kaszel, co może sugerować wystąpienie niebezpiecznych skutków ubocznych.
Co więcej, miejscowy organ odpowiedzialny za ochronę konsumentów podał, że w próbkach powietrza pobranych w pobliżu pożaru stwierdzono podwyższony poziom dwutlenku siarki. To tylko zaostrza obawy mieszkańców, którzy obawiają się długoterminowych skutków zdrowotnych.
W czwartek burmistrz Teodozji, Igor Tkaczenko, zapewnił w swoich mediach społecznościowych, że „trwają intensywne wysiłki mające na celu zminimalizowanie skutków tej sytuacji kryzysowej”. Rząd rosyjski podejmuje działania, aby odbudować zaufanie mieszkańców i przywrócić normalność w regionie, mimo że sytuacja jest i będzie bardzo skomplikowana.
Jakie będą długofalowe konsekwencje tego pożaru dla rosyjskiej armii i lokalnej społeczności? Czy Ukraina planuje kolejne ataki na strategiczne cele w regionie? To pytania, które pozostają bez odpowiedzi w obliczu narastającego napięcia na Krymie.