Nauka

Przełomowe odkrycia po uderzeniu sondy DART w asteroidę! Co to oznacza dla Ziemi i Marsa?

2024-08-23

Autor: Agnieszka

26 września 2022 roku sonda DART (Double Asteroid Redirection Test) z sukcesem uderzyła w asteroidę Dimorphos, która ma zaledwie 160 metrów średnicy. Dimorphos jest księżycem większej asteroidy o nazwie Didymos, mającej 780 metrów średnicy. Choć żadna z tych asteroid nie stanowiła zagrożenia dla Ziemi, stały się one idealnym celem dla testowania metod obrony planetarnej poprzez zmianę trajektorii kosmicznych obiektów. To był pierwszy skuteczny test, który pokazał, że uderzenie statku kosmicznego może zmodyfikować orbitę asteroidy.

Jednak ten efekt uboczny może wiązać się z możliwością powstania szczątków, które mogą zrobić sobie drogę na naszą planetę. Niedawne badania międzynarodowego zespołu astronomów wskazują, w jaki sposób mniejsze i większe kawałki kosmicznego gruzu mogą dotrzeć na Ziemię. Wyniki tych badań dostępne są w bazie pre-printów arXiv (DOI: 10.48550/arXiv.2408.02836) oraz zostały zaakceptowane do publikacji w czasopiśmie „The Planetary Science Journal”.

Naukowcy odkryli, że kawałki przelatujące podczas eksplozji mogą również spaść na Marsa. Wspólnie z badaczami z Politechniki Mediolańskiej, kierowanym przez dr Eloya Peñę-Asensio, przeprowadzono symulacje, aby określić, jak fragmenty Dimorphosa mogłyby poruszać się po uderzeniu.

Zespół wykorzystał dane z Light Italian CubeSat for Imaging of Asteroids (LICIACube), który towarzyszył misji DART, aby lepiej zrozumieć trajektorie i prędkości fragmentów. Okazało się, że prędkości tych fragmentów wahały się od 50 do około 500 metrów na sekundę, przy czym niektóre symulacje rozważały nawet wyższe wartości.

Analizy wykazały, że niektóre z fragmentów mogłyby dotrzeć do Ziemi lub Marsa za kilka lat, a nawet dwóch dekad, w zależności od ich początkowej prędkości. Na przykład fragmenty wystrzelone z prędkością poniżej 500 m/s mogłyby dotrzeć na Marsa w ciągu około 13 lat. Natomiast fragmenty, które miały prędkość powyżej 1500 m/s, mogą przybyć do nas w ciągu zaledwie siedmiu lat.

Ciekawostką jest to, że najmniejsze fragmenty, mimo że zostały wystrzelone z największą prędkością, są zbyt małe, aby stały się widocznymi meteorami na niebie. Naukowcy przewidują, że minie około 30 lat, zanim jakieś większe kawałki zostaną zauważone na naszej planecie.

Dr Peñá-Asensio zwraca uwagę, że przyszłe obserwacje meteorów będą kluczowe dla zrozumienia, czy powstał nowy rój meteorów, zwany Dimorphidami. Uspokaja jednocześnie, że jeżeli jakiekolwiek fragmenty dotrą do Ziemi, nie stanowią one zagrożenia – ich mały rozmiar oraz wysoka prędkość sprawią, że spłoną w atmosferze, tworząc piękne zjawisko świetlne na niebie.

Warto również dodać, że zespół badający te fragmenty wykorzystał superkomputery NASA do symulacji, co pozwoliło na śledzenie około trzech milionów mniejszych i większych kawałków, które mogły powstać w wyniku uderzenia DART w Dimorphosa.

Dalsze badania, które mają na celu zrozumienie skutków tego uderzenia, zostaną przeprowadzone przez sondę Europejskiej Agencji Kosmicznej o nazwie Hera, przewidzianą na koniec 2026 roku. Sonda ta ma szczegółowo zbadać, czy metody obrony planetarnej mogą być wykorzystywane w przyszłości.

To znaczne osiągnięcie w badaniach kosmicznych nie tylko dostarcza cennych informacji o asteroidach, ale także może wpłynąć na przyszłość misji mających na celu ochronę naszej planety przed potencjalnymi zagrożeniami z kosmosu - powiedział dr Peñá-Asensio.