Świat

"Przerażająca propaganda". Rosjanie pękają i nie zamierzają milczeć: "Nie chcę zabijać"

2025-10-15

Autor: Andrzej

Nowa rzeczywistość po wybuchu wojny

Maria, 32-letnia właścicielka szkoły tańca w Sankt Petersburgu, zauważa, że liczba uczniów drastycznie spadła od początku wojny. Po inwazji na Ukrainę wiele osób opuściło kraj, a mobilizacje jeszcze bardziej pogorszyły ich sytuację.

Kiedyś szkoła obfitowała w międzynarodowych instruktorów, teraz są one niezwykle rzadkie. "Loty stały się nieosiągalne finansowo, co zupełnie zmieniło naszą rzeczywistość" - wyznaje Maria.

Dążenie do normalności

Mimo trudności, Maria kontynuuje zajęcia. "Mężczyźni zaczynają wracać do tańca. Może to oznaczać coś pozytywnego. Tańczymy dalej, mając nadzieję na lepsze jutro" - dodaje.

Strach i milczenie Tatiany

Tatiana, 38-letnia matka, rozwiodła się w czasie mobilizacji. Jej córka musiała pisać wypracowanie o "bohaterach operacji specjalnych", co wywołuje strach przed wyrażeniem niewłaściwej opinii.

"Nie mogę głośno protestować, bo obawiam się konsekwencji" - przyznaje Tatiana, dodając, że jej pensja nie wystarcza już na podstawowe utrzymanie.

Konflikt wewnętrzny Artioma

Artiom, chirurg, po sześciu miesiącach postanowił przestać śledzić wiadomości; zbyt wiele go przerasta. Zwiększająca się różnica między zarobkami wojskowych a jego własnymi finansami tylko napędza jego gorycz.

"Gdybyśmy mieli możliwość, bylibyśmy już za granicą. Ale jako lekarz nie możemy sobie na to pozwolić" - mówi, martwiąc się o przyszłość swojej córki.

Prywatna edukacja w obliczu propagandy

Oksana, 42-letnia założycielka prywatnej szkoły podstawowej, jest zaniepokojona, jak wojna wpływa na dzieci. "Edukacja patriotyczna jest wprowadzana do każdego przedmiotu, a dzieci są zmuszane do rysowania grafik związanych z wojną".

"Nie każdy może sobie pozwolić na prywatną edukację. Ale mimo wszystko, nasza szkoła oferuje coś, co się liczy: indywidualne podejście do każdego ucznia" - stwierdza, z niepokojem patrząc w przyszłość.

Dziennikarstwo, które zniknęło

Nikita, 22-letni były student dziennikarstwa, zamiast podążać za swoimi marzeniami, dostarcza paczki. "Dziennikarstwo, które znałem, już nie istnieje. Zamiast tego, wolę prowadzić proste życie, nie myśląc o tym, co dalej".

"Nie chcę zabijać, ani za pieniądze, ani za darmo" - kończy Nikita, ukazując dramatyczny obraz młodych ludzi w Rosji, którzy marzą o normalnym życiu w cieniu wojny.