Kraj

Przerażający szantaż w Warszawie! Ukradł telefon i groził ujawnieniem intymnych zdjęć

2025-02-13

Autor: Ewa

Kradzież telefonu w Warszawie

Kilka dni temu w Warszawie wydarzyło się coś niepokojącego. 29-letnia kobieta, spędzająca czas ze znajomymi w popularnym klubie, padła ofiarą kradzieży. Nieznany mężczyzna, wykorzystując moment jej nieuwagi, ukradł jej telefon komórkowy. Poszkodowana niezwłocznie zgłosiła sprawę na policję przy ul. Wilczej.

Szantaz i groźby

Jednak w momencie kradzieży historia się nie zakończyła. Sprawca wykorzystał skradziony telefon do szantażu. Po kradzieży złodziej natychmiast wyłączył telefon i wrócił do domu. Następnego dnia zdał sobie sprawę, że urządzenie jest zabezpieczone, przez co nie mógł samodzielnie uzyskać dostępu do jego zawartości.

Poszukiwania rozwiązania

W poszukiwaniu rozwiązania, mężczyzna udał się do Wrocławia, gdzie zapłacił 1000 zł za pomoc w odblokowaniu telefonu. Przekonał pracownika serwisu, że telefon należy do niego, a gdy udało mu się zdobyć dostęp, wrócił do Warszawy i kupił nową kartę SIM.

Korzystanie z prywatnych zdjęć

Złodziej znalazł na telefonie prywatne zdjęcia kobiety, które następnie wykorzystał do szantażu. Skontaktował się z nią przez komunikatory internetowe, grożąc publikacją jej intymnych zdjęć w mediach społecznościowych.

Żądanie okupu

Żądał 50 tys. zł w zamian za zwrot telefonu i milczenie. Kiedy kobieta odmówiła zapłaty, mężczyzna rozesłał jej zdjęcia znajomym, co doprowadziło do natychmiastowego zgłoszenia sprawy na policję.

Zatrzymanie szantażysty

Dzięki intensywnym działaniom operacyjnym, kryminalni zlokalizowali szantażystę, którym był 18-letni obywatel Ukrainy. Został zatrzymany w Warszawie, a podczas przesłuchania przyznał się do kradzieży i szantażu, tłumacząc swoje działania chęcią szybkiego wzbogacenia się. Po nieudanej próbie wymuszenia pieniędzy, wyrzucił skradziony telefon do Wisły.

Zarzuty i konsekwencje

Mężczyźnie postawiono zarzuty kradzieży, szantażu, bezprawnego uzyskania informacji oraz rozpowszechniania wizerunku. Grozi mu do 5 lat więzienia, a do czasu rozprawy pozostaje w policyjnym dozorze.

Uwaga na miejsca publiczne

Ta sprawa jest alarmującym przypomnieniem o konieczności zachowania czujności w miejscach publicznych oraz ostrożności w korzystaniu z mediów społecznościowych.