Resovia awansowała do finału, ale dramat z Bartoszem Bednorzem
2025-03-20
Autor: Marek
Asseco Resovia Rzeszów od początku sezonu zachwyca skutecznością w europejskich pucharach, jednak w PlusLidze ich sytuacja jest znacznie mniej komfortowa. Obecnie zajmują szóstą lokatę z dorobkiem 56 punktów, a ich strata do lidera wynosi 19 punktów. Pomimo tych zawirowań, ich droga do półfinału Pucharu CEV była pasjonująca. Zmierzyli się z francuskim Tours VB.
Asseco Resovia w finale Pucharu CEV
W pierwszym meczu rzeszowianie odnieśli dramatyczne zwycięstwo 3:2, co przybliżyło ich do finału. Rewanż zaplanowano na 19 marca, gdzie priorytetem było powtórzenie sukcesu. Tak też się stało - siatkarze rozgromili swoich rywali 3:0, a najtrudniejszy był pierwszy set, zakończony wynikiem 30:28. W kolejnych partiach rzeszowianie dominowali, wygrywając do 20 i 22. Dzięki temu staną przed szansą obrony tytułu, który zdobyli w zeszłym roku, jednak muszą zmierzyć się z Ziraat Bankasi Ankarą - zwycięzcą poprzednich dni rywalizacji.
Dramat z kontuzją gwiazdy
Niestety, zwycięstwo przyniosło również gorzką wiadomość. Bartosz Bednorz, jedna z największych gwiazd drużyny, doznał kontuzji w końcówce drugiego seta, chwytając się za łydkę. Natychmiast dokonano jego zmiany, a lekarze intensywnie badali jego stan. Zawodnik miał schłodzoną nogę, co mogło sugerować poważniejszy uraz.
Zobacz także: Niezapomniane emocje w półfinale Ligi Mistrzów - czy to był największy hit tego sezonu?
Po tym incydencie Bednorz nie wrócił na boisko, jednak Resovia mimo słabszych chwil zdołała dokończyć mecz i awansować do finału Pucharu CEV.
Kolejna kontuzja Bednorza
To już kolejna kontuzja w karierze Bednorza, który niedawno wrócił na parkiety po urazie związanym z meczem z Treflem Gdańsk. Obecnie nie ma jeszcze informacji na temat powagi urazu. Na chwilę obecną klub nie wydał oficjalnego komunikatu, a sam zawodnik nie opublikował żadnych wieści na swoich mediach społecznościowych.
Jest to niepokojący znak zwłaszcza z perspektywy nadchodzącego sezonu reprezentacyjnego. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku, gdy reprezentacja Polski pod prowadzeniem Nikoli Grbicia zdobyła srebrny medal na igrzyskach olimpijskich, Bednorz wspierał drużynę z trybun, gdyż selekcjoner nie powołał go do kadry. Czy teraz, gdy Bednorz może ponownie zmagać się z kontuzją, powtórzy się ta sama historia?