"Rosjanie czują się porzuceni przez własne władze w Sudży". Relacja mieszkańca z okupowanego terenu
2024-08-29
Autor: Marek
"Tak znaleźliśmy się w strefie okupacyjnej"
W nocy 5 sierpnia mieszkającym w Sudży Rosjanom wstrząsnęły dźwięki odległych eksplozji oraz strzałów, które zbudziły ich z nocnego snu. Przyjechali do Gujewa, aby świętować rocznicę u wujka, ale nie spodziewali się, że wkrótce będą zmuszeni do ewakuacji.
Na terenach wiejskich w bliskiej odległości od granicy z Ukrainą, fali napięcia narastała. O poranku, niepokój był widoczny w zachowaniu ludzi, którzy w pośpiechu zbierali najpotrzebniejsze rzeczy w obliczu nadchodzącego niebezpieczeństwa. Rano 6 sierpnia, po usłyszeniu strzałów, rodzina wujka zaczęła się pakować, próbując udać się do bardziej bezpiecznego miejsca.
Ewakuacja do Sudży trwała kilka godzin. Ludzie w miasteczku wydawali się nerwowi i zaniepokojeni, chociaż na pierwszy rzut oka paniki nie było. Burmistrz zapewniał, że sytuacja jest pod kontrolą, ale w miarę jak eksplozje stawały się coraz bliższe, nastrój wśród mieszkańców zmieniał się.
"Ukraińscy szturmowcy weszli do domu"
10 sierpnia głośne strzały zbudziły Rosjanina w Sudży. Z jego okna zobaczył trzech rosyjskich żołnierzy uciekających w panice, a chwilę później zobaczył ukraińskich żołnierzy przygotowujących do szturmu. Żołnierze ukraińscy energicznie wzywali do poddania się, a sytuacja stawała się trwająca w zasięgu ręki.
W czasie tych dramatycznych wydarzeń, Rosjanie zdali sobie sprawę, że nie mogą liczyć na wsparcie ze strony władz. Niektórzy z nich zastanawiali się, czy Ukraińcy będą szanować ich jako cywili. Dla Rosjan oczekiwanie na pomoc było bezowocne - wielu z nich czuło się porzuconych przez rząd.
"Zachowanie okupantów w Sudży diametralnie różniło się od tych opowieści o rosyjskich żołnierzach, które słyszeliśmy wcześniej". Kiedy nastała ciemność, ukraińscy żołnierze zaczęli organizować dostawy wody i żywności, co miało na celu zapewnienie życie mieszkańcom, a to miało wielkie znaczenie dla tych, którzy nie mieli dostępu do podstawowych dóbr.
"Fakt jest faktem. Zostaliśmy porzuceni"
Z czasem do Sudży zaczęła przybywać coraz większa liczba ukraińskich wojsk. Niemal natychmiast po zajęciu miasta, zaczęli organizować punkty medyczne i dostarczać pomoc humanitarną. Lekarze, którzy przybyli do Sudży, wprowadzili nowe zasady obowiązujące na terytoriach okupacyjnych, co przyczyniło się do poprawienia sytuacji sanitarnych oraz żywnościowych.
Jednak wciąż brakowało informacji i bezpieczeństwa. Ludzie obawiali się o swoje życie i losy bliskich. Mimo, że ukraińskie wojsko rozkazywało porządku, strach przed działaniami odwetu ze strony Rosjan był bardzo obecny. Poruszanie się po mieście stało się ryzykowne, a mieszkańcy musieli przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. Wobec tego, porzucenie przez własne władze stało się dla wielu zjawiskiem niemal codziennym.
"Nikt tak naprawdę nam nie pomoże, zostaliśmy tu zapomniani" – podsumował Rosjanin, próbując zmierzyć się z brutalną rzeczywistością nowego porządku. Słysząc te słowa, trudno się nie zgodzić, że wojna stawia ludzi w trudnych okolicznościach, gdzie czasem muszą dokonywać wyborów pomiędzy lojalnością a przetrwaniem.