Ryszard Czarnecki a kilometrówki - niepokojące zarzuty i tajemnice podróży
2024-09-09
Autor: Jan
Sprawa tzw. kilometrówek, znana od lat, znów stała się głośna w połowie sierpnia, gdy Ryszard Czarnecki usłyszał zarzuty prokuratorskie. Dziennikarze "Gazety Wyborczej" poinformowali, że były europoseł Prawa i Sprawiedliwości, składając wnioski o zwrot kosztów podróży, podawał sfałszowane dane dotyczące aż 18 pojazdów, w tym 14 samochodów, dwóch motorowerów, motocykla oraz ciągnika siodłowego.
Czarnecki miał wpisywać fikcyjne trasy podróży, głównie z Jasła do Warszawy i Brukseli. Co więcej, według informacji, podróżował także do Torunia, Bydgoszczy, Częstochowy, Grudziądza, Włocławka, Katowic, Krakowa, a nawet Berlina. Łącznie przyznawano mu blisko ćwierć miliona kilometrów, co może wzbudzać wątpliwości.
Zarówno wnioski o zwrot kosztów podróży, jak i jego fałszywe adresy wskazywały na Jasło, jednak polityk nie mieszkał pod żadnym z podanych adresów, a jeden z nich miał być całkowicie fikcyjny.
Czarnecki usłyszał zarzuty w sierpniu, na podstawie zawiadomienia złożonego przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Prokuratura Okręgowa w Zamościu oskarżyła go o podanie nieprawdy w dokumentach dotyczących miejsca zamieszkania oraz zgłoszenie 243 wniosków o zwrot kosztów, w których również doszło do kłamstw dotyczących przebytych tras i używanych pojazdów.
Postępowanie dotyczyło okresu od czerwca 2009 do listopada 2013 roku, kiedy Czarnecki mógł być odpowiedzialny za około 203 tys. euro (niemal 900 tys. zł) nieprawidłowych zwrotów kosztów podróży, co grozi mu do 15 lat więzienia.
Reagując na te zarzuty, Czarnecki stwierdził w Polsat News, że „kategorycznie się z nimi nie zgadza”. Twierdził, że dokumenty zostały przygotowane przez jego asystentów, a on tylko je podpisywał. Dodatkowo podkreśla, że zwrócił wszystkie środki, o które prosił Parlament Europejski.
Politycy z różnych środowisk skomentowali sprawę. Zbigniew Kuźmiuk z PiS powiedział, że wszystkie błędy przy publikacji danych poniósł na siebie Czarnecki. Natomiast Tomasz Siemoniak, minister spraw wewnętrznych, wyraził wątpliwości co do działań prokuratury, podkreślając, że sprawy niewygodne były zamiatane pod dywan, co mogło zachwiać zaufaniem do instytucji.
W międzyczasie, sprawa wzbudza wiele kontrowersji oraz zaciąga polityków w wir krytycznych komentarzy, a Czarnecki zobowiązał się do rozliczeń z organami ścigania w razie potrzeby. Jak ta sprawa wpłynie na jego karierę polityczną, pozostaje niepewne.