Nauka

Rzadko się bawimy, co szkodzi naszej psychice bardziej niż zbytek

2025-02-12

Autor: Andrzej

Kiedyś to spotkania w gronie znajomych były na porządku dziennym, a teraz? Co się zmieniło?

W 2017 roku w Warszawie prawie 90% mieszkańców zadeklarowało, że odwiedza znajomych lub przyjmuje gości. Jednak tylko 16% przyznaje się do regularnego uczestnictwa w potańcówkach. Obecnie, młodzież zdecydowanie częściej wybiera bliższe spotkania – na festynach, koncertach, czy w restauracjach. Efekt pandemii wyraźnie wzmocnił potrzebę bycia razem i uczestniczenia w wydarzeniach społecznych.

Przemiany w obyczajowości pokazują, że współczesny człowiek szuka rozrywek, które przynoszą mu korzyści – na przykład być może biorą udział w kursach kulinarnych lub zajęciach poprawiających kondycję. Osoby z wyższym wykształceniem coraz chętniej angażują się w różnego rodzaju zajęcia edukacyjne, traktując czas wolny jako okazję do rozwoju osobistego.

Rozrywka często pełni funkcję terapeutyczną. W Polsce miliony ludzi borykają się z problemami psychicznymi, co sprawia, że instytucje kultury stają się miejscem, gdzie można znaleźć pocieszenie i oderwanie od codzienności. W badaniach sprzed pandemii uczestnicy najczęściej podawali, że uczestnicząc w dużych festiwalach, takich jak Opener czy AudioRiver, szukają ucieczki od trudnej rzeczywistości – chcą zapomnieć o stresach i problemach, które ich dotykają.

Ciekawe jest, że wspólne tańczenie i śpiewanie, popularne w innych krajach, w Polsce wydają się być wciąż kłopotliwe. Uczymy się tych umiejętności rzadziej, ponieważ w polskich szkołach nie kładzie się na nie nacisku. W Czechach czy Finlandii dzieci uczą się grać na instrumentach i tańczyć już w podstawówce, co sprzyja budowaniu wspólnoty.

W Polsce tendencja do wspólnego świętowania w domu maleje. Zamiast domówek, które kiedyś były tak popularne, wybieramy restauracje, gdzie często rezygnujemy z samodzielnego organizowania imprez. Praca i codzienność pochłaniają naszą energię, a po pandemii niewiele osób ma czas i chęci na przygotowywanie przyjęć. Wolą oni zarezerwować miejsce w restauracji i skupić się na byciu razem, zamiast martwić się o organizację.

Zamiast spotkań towarzyskich, wielu z nas zwraca się ku binge-watchingowi serii z platform streamingowych. To sprawia, że stajemy się pasywnymi konsumentami kultury. Gdy wcześniej filmy miały potencjał do wzbudzenia emocji, dzisiaj wielu ludzi wybiera raczej rozrywkę, która nie wymaga od nich głębszych refleksji.

Inną kwestią jest sytuacja starszego pokolenia. Niestety, to ono często boryka się z samotnością, a telewizja staje się ich jedynym towarzyszem. W Warszawie blisko 20% seniorów spędza czas w domu, co pokazuje, że brakuje im aktywności społecznych.

Młodsze pokolenie, zwane „zetkami”, jest przyczajone w świecie cyfrowym, co wpływa na ich preferencje zabawowe. Zamiast klasycznych imprez, bardziej angażują się w gry komputerowe czy życie online. Jednak ze względu na pandemię, także oni zaczynają pragnąć interakcji z innymi.

Studenci z kolei zmagają się z wyzwaniami finansowymi i trudnościami na rynku mieszkalnym. Większość z nich wraca do domów rodzinnych po skończonych studiach, co wpływa na ich styl życia oraz sposoby spędzania wolnego czasu. Kultura studencka z epoki PRL-u, gdzie imprezy kwitły pomimo biedy, w obecnych czasach już niemal nie istnieje.

Tradycje wspólnego świętowania, w tym karnawał, tracą na znaczeniu. W Polsce coraz trudniej znaleźć momenty, które jednoczą społeczeństwo w radosnym celebrowaniu. Nasze społeczeństwo staje się bardziej zindywidualizowane, co powoduje, że bawi się rzadziej, co, jak pokazują badania, może bardziej szkodzić naszej psychice niż dawny zbytek.