Sezon jagodowy na skraju katastrofy! Zbieracze ostrzegają: 'Nie będę miał na czym zarabiać'
2025-06-20
Autor: Anna
Sezon zbioru dzikich jagód, znanych również jako borówki czernice, zwykle startuje w drugiej połowie czerwca. W tym roku jednak, zbieracze i handlarze informują o dramatycznej sytuacji, która zagraża nie tylko ich dochodom, ale również przyszłym zbiorom.
Klęska przymrozków - skąd te zawirowania?
Marek, doświadczony zbieracz z Małopolski, alarmuje, że w tym roku jak i w zeszłym borówki zostały poważnie przemarznięte. "Nie ma co zbierać. To mocno uderza w moją kieszeń, bo nie będę miał na czym zarabiać" - przyznaje.
Czas na drastyczne podwyżki cen!
Ubiegłoroczne ceny jagód w Małopolsce osiągały nawet 45 zł za litr, a w tym roku mogą przekroczyć tę kwotę z uwagi na znacznie ograniczone zbiory. W dodatku, sezon jest opóźniony przez zimne temperatury maja. Niektórzy obawiają się, że jeśli przymrozki będą się powtarzać, jagody mogą stać się w przyszłości towarem luksusowym.
Anomalie cenowe - w co się bawić?
Na początku sezonu 2025 ceny są zróżnicowane w zależności od lokalizacji. W Śląskiem litr jagód kosztuje 25 zł, podczas gdy w Mazowieckim już 45 zł za kilogram. Mazowieccy sprzedawcy kuszą też promocjami przy większych zamówieniach.
Sprzedaż w łódzkim - lokalne trendy
Zbieracz z Dolnośląskiego sprzedaje świeże jagody, nawiązując do swoich praktyk handlowych: "Biorę 30 zł za litr. Uważam, że to adekwatna cena. Ludzie często narzekają, ale to, co zbieram, wymaga trudnej pracy w lesie".
Jak uniknąć problemów prawnych?
Podczas zbierania jagód, należy przestrzegać obowiązujących zasad, aby nie narażać się na kary. Zbieranie owoców w parkach narodowych oraz rezerwatach jest zabronione, a za ich nielegalne zbieranie grożą kary sięgające nawet 250 zł.
Dla zbieraczy jagód sezon 2025 zapowiada się katastrofalnie, a dalsze zawirowania klimatyczne mogą przyczynić się do wyparcia tych cennych owoców z rynku. Spojrzenie w przyszłość nie pozostawia złudzeń - sytuacja wymaga pilnej uwagi i działań.